Andrzejki

Andrzej, mój mąż, leży obok, w pokoju. Po swoich dzisiejszych imieninach nic innego już nie będzie robił.

Na andrzejki przyszło parę osób, tak zwanych bliskich znajomych. Nie są to przyjaciele, chyba, że Andrzeja, bo na pewno nie moi. Miałam kiedyś kilka prawdziwych przyjaciółek, ale od lat nie mamy ze sobą kontaktu. Andrzej skutecznie zraził je do siebie, a mi właściwie zabronił się z nimi spotykać. Ta była głupia, tej nie lubił on, a kolejna nie lubiła jego. To nieprawda, bo żadna go nie lubiła, a może nawet to za delikatnie powiedziane.

Zaprosił swoich kumpli z ich żonami. Cały dzień spędziłam w kuchni, jak niewolnica, a mamy przecież XXI wiek. A on przyszedł z pracy na gotowe. Miał uwagi do menu, pretensje o mój strój. Nie bardzo mam dla kogo się stroić, ale tego mu nie powiedziałam.

Gdyby nie ten wciśnięty mi przez Andrzeja do ust kieliszek wódki, to właściwie nic nie piłam i nie jadłam. Nie miałam apetytu. Odzywałam się rzadko, bo to Andrzej zabawiał towarzystwo. I oczywiście pił. I jadł. Nie, nie jadł, żarł jak świnia. A teraz leży jak świnia i chrumka.

Jest już późno, goście wyszli od nas dobrze po pierwszej w nocy. Najpierw posprzątałam i pozmywałam. Potem zajęłam się Andrzejem, który oczywiście mi nie pomagał, spał na kanapie. Sporo czasu zajęło mi układanie go w takiej pozycji, jaką sobie wcześniej obmyśliłam. Swoje waży, więc umęczyłam się. Ostatecznie zostawiłam go na podłodze, bo łóżko pewnie by zapaskudził. A to zdarzało mu się od czasu do czasu, oczywiście jak się spił.

Wcześniej, przy gościach, jak zwykle zaczął opowiadać dowcipy. Niby się przyzwyczaiłam, ale ten jeden szczególnie mnie zabolał. A właściwie przyjęłam go spokojnie, za to był tym, co ułatwiło mi podjęcie decyzji.

„Ożeniłem się z nią, bo miała wielkie cycki i długie nogi. Teraz ma wielkie nogi i długie cycki.” Goście śmiali się, zupełnie nie zwracając uwagi na mnie, tak jak zawsze. Wstałam i poszłam do kuchni po zakąski. Wtedy powiedziałam do siebie: dzisiaj! Wróciłam z zakąskami i nawet uśmiechnęłam się do męża.

Słyszę, że Andrzej odzyskał świadomość, chyba próbuje coś powiedzieć. Nie powinien tyle pić, od wielu lat po wódce urywa mu się film. Wchodzę do pokoju. Chyba próbuje wstać, bo wykonuje nerwowe ruchy. Linka trzyma jednak dobrze, knebel również. Długo szukałam informacji jak krępować i kneblować ludzi, a w internecie można znaleźć wszystko. Również informację jak długo umiera człowiek pozbawiony wody i pożywienia i co się z nim przez ten czas dzieje.

Właśnie to teraz tłumaczę Andrzejowi, który chyba szybko trzeźwieje pod wpływem tego, co mówię. Nikt go nie usłyszy, nawet gdyby próbował krzyczeć, tak jak to właśnie robi. Boi się, jest przerażony, płacze, chyba błaga mnie o litość. Mówię mu dlaczego to robię, ma do tego prawo. Zastanawiam się tylko, czy naprawdę sądził, że tyle lat poniżania i przemocy może skończyć się ot tak, bez żadnych konsekwencji. Pytam go o to, a on wije się tylko i płacze.

Jestem spokojna, wręcz zrelaksowana. Mówię mu, że do końca będziemy razem, ponieważ chcę patrzeć jak cierpi. I opowiadać mu co czułam przez te wszystkie lata małżeństwa z nim. A na razie muszę zaplanować szczegóły związane z pozbyciem się ciała. Na szczęście przyjadą nasze dzieci i pomogą mi.

This article was written by Przemysław Pufal.