Dlaczego nie chciałem wygrać w lotto

Czasami, w dniach wielkiego narodowego poruszenia, gdy do wygrania jest, powiedzmy, dziesięć milionów złotych, staję się hazardzistą. Oczywiście określenie na wyrost, jak na kogoś kto kupuje jeden los lotto za kilka złotych.

Ostatnio jednak, jako jedyny chyba w Polsce, nie chciałem wygrać. Kupiony los bowiem został przez przypadek… wyrzucony. Kosz na śmieci, śmietnik, taka była jego droga. Wyobraźcie sobie, co mogłem przeżywać w dzień losowania, skoro nie pamiętałem swoich szczęśliwych numerków. Musiałem czekać aż dobę, do ogłoszenia miejscowości, w których ludzie wygrali po 4 miliony. Oczywiście gotów byłem wyjąć z kontenera mój worek i odszukać kupon. Niestety śmieci zostały wywiezione na wysypisko, a tam… żegnaj fortuno! Na szczęście?! nie wygrałem, nie muszę żałować.

Byle do następnego razu!

 

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.