Chrapanie w małżeństwie

Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie.”

Terry Pratchett

SUZMoże zaskoczył Cię autor tej maksymy, ale Terry Pratchett w tym jednym zdaniu zawarł opis problemu, który dotyka wiele związków.

Pamiętasz ze swojego dzieciństwa taką postawę, która objawiała się w przypadku jakichś problemów, gdy próbowaliśmy zrzucić winę na rówieśników albo rodzeństwo: „To nie ja, to oni!”?

Wiele osób hoduje taką postawę przez wiele lat, nawet gdy już są dorośli, nadal są skłonni ją stosować w każdej niewygodnej dla nich sytuacji.

Również w małżeństwie.

Jednak w przeciwieństwie do autora cytatu nie twierdzę, że w zawsze i w każdym małżeństwie jest tak, że zrzucamy na siebie winę za wszystko. Wiele jest takich związków, ale jest też wiele takich, w których nikt nikogo nie oskarża, tylko najpierw każdy analizuje własne błędy, stara się je wyeliminować i ewentualnie wtedy jest skłonny wziąć się do pracy nad błędami, które popełnia druga strona. Często powtarzam: zacznij od siebie.

Niestety niektórzy idą na łatwiznę, wytykając błędy czy potknięcia żony czy męża, ale nie widząc swoich. Albo nie chcąc ich widzieć. Albo nie chcąc się do nich przyznać. W każdym z tych przypadków zachowują się jak dzieci. Co nie przystoi osobom dorosłym. Co więcej, taka postawa zrzucania winy tylko szkodzi małżeństwu, nie rozwiązuje żadnych problemów, ale generuje kolejne. Poczucie krzywdy i rozżalenia osoby, która jest wciąż oskarżana o prawdziwe a nierzadko również urojone błędy, będzie się rozwijać i niszczyć wzajemne relacje.

Zanim więc oskarżymy drugą stronę o chrapanie czy cokolwiek innego, spójrz na swoje zachowania, a potem zastanów się. Po prostu się zastanów.

Moja pomoc dla Was>>>

 

NEWSLETTER Zapraszam!