Ciche dni

Ciche dni to popularne określenie na dni, kiedy małżonkowie ze sobą nie rozmawiają, na przykład po jakiejś kłótni, sprzeczce czy jakimś nieporozumieniu.

Niebezpieczeństwo cichych dni

Wiesz, że to z pozoru mało szkodliwe zachowanie ma niszczący wpływ na Wasz związek? Wyobraź sobie, że brak komunikacji przeciągnie się na wiele dni, one na tygodnie, a te z kolei na miesiące. Co zostanie ze związku? Gruzy! Niewiele jest takich par, które potrafią zasypać rowy, które wykopali sami sobie swoim milczeniem. Bo przecież małżeństwo, związek, jakikolwiek związek z drugim człowiekiem opiera się na komunikacji. Bez niej związek umrze.

Możliwość przekazywania swoich emocji, uczuć, zmartwień, obaw, dzielenie się problemami i radościami to niezbędnym element każdego związku. Miłość wymaga wręcz opowiedzenia drugiej osobie jacy jesteśmy i co czujemy. Nie można się przed tym bronić, coś ukrywać, mataczyć, bo wtedy to już nie jest miłość. Ani związek. W prawdziwym związku możesz być sobą bez obawy, że zostaniesz odrzucony.

Kto nie mówi wszystkiego

Źle, gdy któraś ze stron związku nie mówi wszystkiego, co chciałaby zakomunikować. A jakie są tego powody:

– niepewność siebie,

– brak szacunku dla samego siebie,

– obawa przed odrzuceniem,

– niskie poczucie własnej wartości,

– niedojrzałość,

– brak umiejętności komunikacji,

– brak odwagi przyznania się do błędu,

– skrywanie słabości,

– brak odpowiedzialności,

– strach przed tym co może się wydarzyć, gdy się o czymś zakomunikuje.

A przecież wszystko to powinno móc się codziennie w małżeństwie zrobić.

Miłość wzrasta w ciszy?

Tak, ale tylko takie poprzedzonej szczerą, swobodną rozmową. I to tylko od czasu do czasu.

Rozumiemy się bez słów

Tak, pary z długim stażem, na skutek wzajemnego poznania siebie nawzajem, wzajemnych bogatych doświadczeń, w pewnych sytuacjach nie muszę używać słów, aby się zrozumieć. Wystarczy im spojrzenie, gest, ruch. Ale jak doszli do tak wspaniałego porozumienia? Na pewno nie milcząc, tylko skutecznie się komunikując. Wbrew temu co twierdzą niektórzy, rozumienie się bez słów nie przychodzi samo z siebie, nie jest możliwe na pierwszej randce czy po tygodniu wspólnego mieszkania. Na to trzeba czasu i cierpliwości. I rozmów.

Milczenie może być początkiem poczucia winy, może być odbierane jako kara. A przecież ciche dni czasami zaczynają się tak banalnie, a kończą się tak okrutnie…

Ja chcę rozmawiać, ale…

Sytuacje, gdy jedna strona chce rozmawiać, ale druga nie ma na to ochoty albo unosi się fałszywą dumą i milczy, nie są wcale takie rzadkie. A niektórzy milczeniem potrafią szantażować, w ten sposób dążąc do swoich celów albo próbując czegoś uniknąć. Na przykład kompromisu.

Koniec końców komunikacja zanika, jest szczątkowa, dotyczy tylko spraw technicznych, przyziemnych, w końcu zamiera, umiera w wraz z nią również związek.

Jaki jest ratunek?

Rozmawiać. Komunikować się. Tego można się nauczyć. Musisz tylko chcieć. 

logo

 

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.

  • janek k.

    poruszyłeś drażliwy temat – dam mojej żonie do poczytania bo za często się nie odzywa!

    • admin

      Szkoda życia i związku na milczenie! Nie warto ich sobie psuć.