O czym marzę najbardziej na świecie

Scenariusz jest bardzo podobny. Średnio co dwa dni przychodzi Dzieciak i mówi:

– Wiecie o czym marzę najbardziej na świecie? O takim chińskim badziewiu, które reklamowali w telewizji. Muszę je mieć!

Oczywiście dzieciak nie mówi, że chce chińskie badziewie, tylko taką wspaniałą figurkę, co gada, sika, robi kupę i truje dzieci, które wkładają ją do buzi, albo samolot, który sam lata a jego pilot podrywa dziewczyny stojące na ziemi i patrzące na jego wyczyny.

Nie, no dobra, tak też nie mówi, ale generalnie On chce i pragnie i bez tego nie będzie miał już nigdy w życiu wspaniałej zabawy. Oczywiście widział to gówno w durnej telewizji albo u swoich kolegów, którym rodzice kupią wszystko, aby tylko już dłużej nie marudzili.

A co robi moja Żona? Miętka jest i gdyby nie ja, to kupiłaby milionową zabawkę, bo bez niej Dzieciak itd.

Ale ja to twardy jestem i nie dają się zmanipulować. No, nie zawsze w każdym razie. Ale już dziadkowie, ciocie, wujki a czasami i obce osoby – jak najbardziej.

Co robić więc, gdy Dzieciak marudzi, że prosi o zabawkę już ostatni raz, że już nigdy niczego nie będzie chciał, tylko to jedno, upragnione, wyśnione, wymarzone badziewie?

U nas scenariusz są trzy:

1. Ktoś daje się złamać: działają albo proszące oczy, albo płacz, albo obietnica, że do osiemnastki to On już niczego nie będzie chciał.

2. Nikt nie daje się nabrać, więc przez jakieś dwa dni Dzieciak chodzi naburmuszony, wzdycha przed telewizorem, gdy reklamują to coś, niby przypadkiem opowiada, że jego kolega to ma to coś, bo ma dobrych rodziców…

3. Mówimy, że przecież ma swoje oszczędności i z nich może sobie kupić badziew. Czasami to wystarczy, aby Dzieciak przemyślał sprawę i nie kupił zabawki, a czasami z cierpiętniczą miną bierze pieniądze ze swojej skarbonki i kupuje dziadostwo. Oczywiście nie przestać narzekać i pytać dlaczego z jego pieniędzy.

Z tego co obserwuję, najczęstszym zachowaniem rodziców jest scenariusz nr. 1, czyli ulegają. Mogę nie mieć pieniędzy, mogą gryźć z głodu linoleum, ale co? dziecku nie kupią zabawki? W ten sposób wychowują człowieka o postawie roszczeniowej, który za parę lat dla zdobycia kasy na zabawę albo ich okradnie, albo zrobi rzecz jeszcze gorszą…

Czy to znaczy, że nie należy spełniać marzeń dzieci? Oczywiście, że należy, tylko mądrze, drodzy rodzice, mądrze!

A zazwyczaj jest tak, że badziew góra po dwóch dniach jest już zepsuty i leży zapomniany w kącie pokoju albo zdążył się już gdzieś na podwórku zawieruszyć.

Wiecie o czym marzę najbardziej na świecie? Widziałem w telewizji taką…