I do internetu!

Boli go tyłek! Pisze w necie.

Jakaś myśl przemknęła mu przez głowę. Pisze w necie.

Ma pretensje do niego o wszystko! Pisze w necie.

To taka moda? Przymus? Uzależnienie? Brak myślenia? Chodzi mi o część osób korzystających z tego dobrodziejstwa, jakim jest internet. Cokolwiek się wydarzy, od razu piszą o tym w internecie i dodatkowo wrzucają zdjęcia. Ludzie tkwią w przeświadczeniu, że są tak interesujący, zawsze, że właściwie można by ich życie transmitować na żywo, co by się ludzkość nie nudziła.

Problem w tym, że znaczna część wpisów, postów, tłitnięć niczego za sobą nie niesie. Być może parę najbliższych osób jest tym zainteresowanych, ale przecież można im to powiedzieć twarzą w twarz! Po co od razu upubliczniać wszystko, co tylko przychodzi nam na myśl!

A czasami nawet żadnej myśli w tym nie ma…

Jasne, padną argumenty, że ludzie to czytają, klikają lubię to, podają dalej, komentują. Tyle, że z tego co widzę, często mają niezłą bekę z takich wpisów o niczym i informowaniu, że zrobiło się kupę. Niestety autorzy są zachwyceni, bo nie umieją odczytać intencji innych ludzi i zrozumieć ironii, sarkazmu. Tego mogli się nauczyć w realu. Ale nie, oni zamiast porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, wolą przez internet ogłaszać swoją pustkę od razu całemu światu.

Na szczęście zawsze można kliknąć i wyłączyć cały ten szlam. Dla własnego dobra.

 

NEWSLETTER Zapraszam!



  • Bardzo fajny wpis, ja także mam wśród swoich znajomych a także rodziny takich co to o każdym „piardnięciu” informują cały świat, fajnie że ktoś o tym wreszcie napisał bo już myślałam, że przewrażliwiona jestem w tym temacie, dziękuję za otwartość umysłu i trzeźwe spojrzenie na temat 🙂