Jechali na saksy, pojechali na seksy

Cała prawda o emigracji zarobkowej

Wiele tysięcy Polaków, nie tylko w ostatnich latach, ale w całej naszej historii, jeździło, jeździ i jeździć będzie zarabiać do innych krajów.

Nie chcę teraz ględzić o przyczynach, stronie finansowej i tym podobnych. Chcę się skupić na stronie obyczajowej emigracji zarobkowej.

Wyjeżdżający zagranicę ciężko pracują. Dostaję za to wynagrodzenie wyższe niż w Polsce. Niektórzy udają, że właściwie dopłacają do tych wyjazdów i ukrywają przed zawistnymi rodakami swoje zarobki. Niektórym rzeczywiście się nie udaje i wracają z niczym, a nawet z długami.

Jest też jeszcze inna strona tych wyjazdów, o której mówi się albo w zaufaniu albo na bani. Z pewnością nie mówi się tego swoim rodzinom.

Wysłuchałem takich opowieści sporo. Właściwie pojechali do pracy, ale przecież rozerwać się też trzeba, prawda? Już nie wspominając o tym, że abstynencja seksualna dłuższa niż tydzień niektórym mąci we łbach, prawda? A wiadomo, że w takiej Holandii na przykład to można sobie zapalić trawkę, aczkolwiek i w innych krajach Polak potrafi i zapalić i wciągnąć co nieco, prawda?

Nikt, kto był na saksach albo ma wyjeżdżających znajomych, nie zaprzeczy, że niektórych to czekają niespodzianki. Taka żona, co to została w Polsce, ona może nie wie, ale tyle seksu, ile teraz ma jej mąż na saksach, to oni razem nie mieli od dnia ślubu. Takie dzieci, co to zostały z mamą w Polsce, to nawet nie wiedzą, że mają gdzieś tam siostrzyczkę lub braciszka, albo obydwoje naraz.

Znam przypadki podwójnych rodzin! Jednej w Polsce, legalnej, i drugiej w Holandii, Niemczech, czy innej Wielkiej Brytanii, też legalnej, bo kto zabroni mieć więcej? Oczywiście rodziny nic o sobie nie wiedzą. No, czasami tamte kobiety zagranicą wiedzą.

A sądzisz, że tylko faceci zdradzają? Ależ skąd! Co jakiś czas, a będzie ich więcej, snują się tacy po polskich wsiach i miastach, co to żony pojechały do pracy, a znalazły szczęście w ramionach innego. A nierzadko innych.

No przecież nikt nie myśli, że wyjeżdżają tylko panny i kawalerowie? Pary, które tam się tworzą, siłą rzeczy muszą się składać również z żonatych i mężatek.

A ktoś pomyślał dlaczego tak wiele teraz wyjeżdża małżeństw i rodzin? Faktycznie niektórzy nie chcą się rozstawać, ale reszta nie może się rozstawać, bo byłoby to rozstanie na amen.

A jak przez te wszystkie figle – migle zagraniczne wzrósł poziom kłamstwa i hipokryzji!

„Jak tak kochanie? Ciężko pracujesz?”

„No, w dzień i czasami wieczorami i nawet w nocy każą mi pracować!”

No, niektórzy rypią cały dzień! Najpierw ciężko w pracy, a potem koleżankę z pracy. I większość, jeśli nie wszyscy zdradzający sądzą, że to się nigdy nie wyda! Bo są daleko, bo nie ma tam znajomych. Aha! Jasne!

Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że zazdroszczę, że przesadzam, że nie znam życia i w ogóle co ja tam wiem!

Wiem jedno: jak ktoś jest idiotą albo idiotką, to pojedzie i obok ciężkiej pracy, będzie zdradzać.

Spotykają się trzy rozwódki: Amerykanka, Rosjanka (jeszcze z ZSRR) i Polka wspominają swoje rozwody.

Amerykanka mówi:

„Mój Johnny – jak mnie zdradził -niczego się nie spodziewał. Udawałam, że o niczym nie wiem, ale wynajęłam prywatnego detektywa. Detektyw zrobił mu mnóstwo zdjęć, ja te zdjęcia wzięłam na uroczystość jego urodzin i wręczyłam mu je jako prezent przed wszystkimi członkami klubu golfowego. Musiał w dowód przeprosin przepisać na mnie udziały w fabryce konserw, akcje z pól naftowych i naszą posiadłość w Nebrasce. Jak mnie drugi raz zdradził, to znów wynajęłam prywatnego detektywa ten narobił zdjęć, ja te zdjęcia wzięłam i zaniosłam na zebranie zarządu jego spółki. To go wykopali z zarządu. Na przeprosiny musiał przepisać na mnie naszą posiadłość, kolekcje klejnotów rodzinnych, stadninę koni i resztę akcji. A jak mnie trzeci raz zdradził, to się rozwiodłam, bo to przecież wstyd z takim gołodupcem żyć.

Na to mówi Rosjanka:

Witja – jak mnie pierwszy raz zdradził, to wzięłam starą Soczkinę ta go spiła, przesłuchała. O wszystkim mi powiedziała. No to poszłam do jego brygadzisty i poskarżyłam mu się. Wytknęli go palcami na zebraniu aktywu robotniczego, zmusili do samokrytyki i publicznego przyrzeczenia poprawy. Jak mnie drugi raz zdradził, to napisałam skargę na okręgowy zjazd partii – to go wyrzucili z partii. A jak mnie kolejny raz zdradził, to się musiałam rozwieść, bo to wstyd z bezpartyjnym żyć.

Na to Polka:

Jak mnie mój Franek pierwszy raz zdradził, to ja go dwa razy. Jak mnie drugi raz zdradził, to ja go cztery razy. Ale jak mnie trzeci raz zdradził, to musiałam się rozwieść, bo przez tego palanta przecież kurwą bym została…

 

 

NEWSLETTER Zapraszam!