Kary jak metoda niewychowawcza

Kary to metoda niewychowawcza, ponieważ zawsze będą mniej skuteczne od nagród. Wiem, że wielu osobom ciężko w uwierzyć. Niektórzy nie chcą przyjąć tej prostej prawdy do wiadomości i świadomości, ponieważ karanie jest prostsze. Nie trzeba się tak wysilać, zawsze jest pod ręką jakiś pasek, albo popularne odebranie jakiegoś przywileju.

Podstawową metodą wychowawczą powinny być nagrody. A jeśli chcemy zareagować na jakieś przewinienie, to stosujmy konsekwencje popełnionych przez dziecko czynów.

  1. Przyznanie się do błędu, winy, popełnionego czynu.
  2. Poniesienie jego konsekwencji.

na przykład w postaci przeproszenia skrzywdzonej osoby czy osób i naprawienie szkód, które się swoim postępowaniem wyrządziło.

Coraz mniej popularne słowo zadośćuczynienie będzie opisywać to, co trzeba zrobić. Oznacz ono moralne lub materialne odszkodowanie za wyrządzoną krzywdę.

Nawet osoby dorosłe mają często problem z tym, żeby przepraszać i naprawić wyrządzoną krzywdę. Trudno jest uznać swoją winę, a do tego jeszcze przed innymi, publicznie. Dużą rolę odgrywa tu poczucie wstydu. Przy okazji można się zastanawiać, czego wstydzą się współcześnie ludzie. Na przykład paradowania w stanie nietrzeźwości nie, ale przeproszenia za zwymiotowanie na środku ulicy już tak…

Jak więc mają dorośli nauczyć dzieci ponoszenia konsekwencji, skoro sami nie mają zamiaru tego robić w swoim życiu?

Nagrody zawsze będą lepszą metodą wychowawczą od kar. A jeśli już masz ochotę ukarać swoje dziecko, pomyśl chwilę i zastosuje konsekwencje. Dobrym pomysłem, w zależności od wieku dziecka i jego poziomu rozwoju, będzie ustanowienie tych konsekwencji wspólnie z nim. To będzie przy okazji również uczenie dobrego życia, moralności, szacunku do innych, bo przecież o to chodzi, żeby konsekwencje czegoś uczyły. A przy okazji oczywiście będą odstraszać od popełnienia kolejnych zabronionych czynów.

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.

  • Eva

    Pomimo, że stosuję kary to nie nazywam ich tak. Podchodzę do dziecka w sposób następujący: syn z pierwszego związku mojego męża nas oszukał i przez 3 dni nie chodził do szkoły ponieważ były „egzaminy gimnazjalistów” no a on niby to zapomniał że trzeba iść do szkoły. Matka napisała mu usprawiedliwienie i podpowiedziała jak ma oszukać ojca. No jak to zawsze bywa kłamstwo wyszło na jaw. Mąż oczywiście furia. Ale kazałam nie reagować agresywnie. Po przyjściu do domu. Omówiliśmy problem na forum rodzinnym i przekazałam co następuje a mianowicie: ponieważ oszukał wszystkich domowników ma czas na zastanowienie się w jaki sposób zamierza nam to zrekompensować bo wyrządził każdemu z nas ogromną krzywdę i okazał brak szacunku. Przekazałam również, że jeżeli zdarzy się kolejny raz taka sytuacja to będę go osobiście odwozić do szkoły i przed szkołą codziennie będę dawać mu buziaka w czoło. Na razie spokój.

    • Przemysław Pufal

      Ta kara z całowaniem w czoło to już znęcanie się 🙂 Zabrakło mi informacji co ostatecznie z tymi egzaminami?!

      • Ewa

        Egzaminów nie było właśnie w tym problem. Dziecku nie chciało się iść do szkoły. Najgorsze jest to że ma 5 jedynek na półrocze. To nie jest moje dziecko ale jestem solidarna z partnerem. Nie chciałam aby go bił. Dlatego sam z siebie musiał zrezygnować z komputera. Co bardzo go zabolało. Chciałam na tydzień. Ale zaproponował miesiąc. No to ok. W sumie sama nie wiem jak z młodym rozmawiać mamy. Bo od razu krzyczy i rzuca się. Jedyną moją obrona jest to że każe mu się wyciszyć bo nie będę z nim rozmawiać. Swoje decyzje argumentuje. Bo jednak to już nastolatek.

        • Przemysław Pufal

          Tak, najlepiej rozmawiać w spokoju. Ważna jest konsekwencja i jedność w sprawach wychowawczych między rodzicami.