Kuriozalny muzyczny pomysł

Widziałem w TV jakiejś jak orkiestra symfoniczną dyrygował robot. Durne bydle miało wgrane ruchy dyrygenta – człowieka. Gdyby orkiestra zwolniła lub przyspieszyła, robot nadal machałby w tym samym tempie.

Prawdziwa orkiestra oczywiście grałaby z tempem nadanym przez dyrygenta, w końcu m.in. od tego on jest. Brakuje mi tu jednak elementu, który wnosi prawdziwy dyrygent (a miałem z kilkoma do czynienia).

Otóż prawie wszyscy są troszkę szaleni, nieprzewidywalni, czasami agresywni.

Im gorsi muzycy, tym bardziej szalony dyrygent!

This article was written by Przemysław Pufal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *