Medialna powódź

Powódź coraz częściej staje się gwoździem programu. Chyba, że jest zima, to wtedy nieprzejezdność dróg albo brak śniegi w górach.

Naprawdę współczuję wszystkim, których zalało, podtopiło, drzewo spadło na dach albo piorun zabił krowę. Czasami jednak nasze media naprawdę przesadzają.

Przez 5-7 minut z 25 minutowego programu pokazują 10 rodzin, którym podtopiło domy. Nie zalało, podtopiło, czyli woda była w piwnicy, ewentualnie wlała się do ogródka.

To tylko przykład, żeby było jasne.

Rozchodzi się mnie o to, że kiedyś nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że u 10 rodzin gdzieś daleko w Polsce pływają w piwnicy słoiki. Teraz, na skutej rozwoju mediów i techniki, staje się to wiadomością dnia. Oglądając to mamy poczucie, że pogoda jest coraz gorsza, wszelkie nieszczęścia dotykają nasz kraj, państwo nie radzi sobie z niczym, po prostu koniec świata!

A może tak warto uświadomić sobie, że te 10 rodzin to jakiś pierdylion z 38 milionów mieszkańców tego kraju, że po prostu wylała jakaś rzeczka, której nawet nie ma na mapie, że nie państwo tu zawiniło, tylko pogoda i że to nie koniec świata, tylko media rozdmuchują każdą, nawet kompletnie nieważną wiadomość do rozmiarów ego Lecha Wałęsy czy innego Jarosława Kaczyńskiego!

Jakie znaczenie dla kraju, dla jego mieszkańców ma wiadomość, że gdzieś zalało kawałek ulicy? Według mediów fundamentalne! A według mnie może jest to news dla lokalnych mediów, nie ogólnopolskich!

Powtarzam, to tylko przykłady, ale tego typu informacji jest mnóstwo. A my poddajemy się emocjom z nimi związanym i dostajemy pierdolca.

Nie dajmy się zwariować!

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.