kultura i sztuka

Nie zawsze, czyli Playlista #3

Trzecia playlista, więc kto zagląda tu regularnie to wie, że nie ograniczam się do jednego czy nawet kilku gatunków. Po prostu proponuję to, co mi się podoba. Choć nie zawsze…

Three Trapped Tigers – elektronika + żywe instrumenty, ciężko, , choć bez wokalu to momentami przebojowo, czyli można i tak.

Band Of Horses – pięknie smucą na gitarach, aż chce się słuchać kolejnych piosenek w nieskończoność…

Thundercat – facet niby śpiewa taki r`n`b, ale czasami zahacza o jazz, podkłady też ma powywijane, nieoczywiste.

Tingvall Trio – Co Szwed, Kubańczyk i Niemiec robią w jednym pomieszczeniu? Grają fajny jazz! Taki, którego możecie posłuchać w samotności i puścić ludziom mając gwarancję, że nie wyjdą z waszego domu.

Weezer – jeśli ktoś nie wie jak brzmi bezpretensjonalny amerykański zespół, to to jest właśnie wzorzec.

To Rococo Rot – niemiecki post-rock i electronik. Nie jest tak mechanicznie i zimno, jak można się spodziewać.

Tortoise – krautrock, dub, minimal music, electronica i jazz, tak opisują ich muzykę. Taki zestaw może odstraszyć, ale jest tam dużo melodii, więc bez obaw!

Twin Shadow – romantyczne piosenki dla romantycznych wszystkich W sumie – nuda.

Airbag – rock progresywny. Termin odstrasza? Niepotrzebnie, bo jest tam dużo fajnych melodii.

Air – francuscy mistrzowie muzyki leniwej.

Band of Skulls – angielski zespół grający wpadające w ucho piosenki, choć ja wolę jak przygrzeją i idą w psychodelię.

Cavern Of Anti-Matter – Och, jak pięknie trzeba tylko dać sobie tym panom czas.

Garbage – zawsze trzymają wysoki poziom tych swoich pop-rockowych piosenej, a poza tym mam do nich sentyment.

Tagged

About Przemysław Pufal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *