Pijani kierowcy

Polacy to naród pijaków i pijanych kierowców tolerujący! 

Tak dzieje się prawie zawsze. Istnieje sobie jakiś problem, nieliczni próbują go rozwiązać, aż tu nagle wydarza się tragedia i wszyscy sobie o tym przypominają. Może dobrze, że w ogóle?

Po tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany i naćpany idiota zabił sześć osób, warto przypomnieć sobie, że Polacy to naród pijaków. I tolerujących jazdę pod wpływem alkoholu.

Oto przykłady.

Politycy prześcigają się w pomysłach na karanie pijanych kierowców. O dziwo, zrobił to również Związek Zawodowy Rolników – oficjalna nazwa Polskie Stronnictwo Ludowe. Dlaczego tak się dziwię? Otóż wszystkim wiadome jest, że na wsi istnieje przyzwolenie na jazdę po pijaku. Taczka, rower, samochód, ciągnik, maszyny rolnicze. Nie istnieje maszyna, którą nie jeździ się na wsi po pijaku. Wiadomo również, że część wypadków w czasie tak zwanych prac polowych wydarza się pijanym rolnikom. Związek Zawodowy Rolników – oficjalna nazwa Polskie Stronnictwo Ludowe proponując zaostrzenie kar za jazdę pod wpływem alkoholu strzela sobie i w stopę i w kolano, ponieważ odpływ elektoratu, i tak niewielkiego, ma zapewniony.

W jakiejś wsi pijany debil zabił dziewczynkę. Pokazują i wieś i jej mieszkańców, którzy w każdym materiale mówią, że sprawca często urządzał sobie rajdy po wsi. Jak dotąd nie słyszałem nikogo, kto by powiedział, że zawiadomił policję, że zrobił cokolwiek, żeby idiotę wsadzili za kraty. Ani słowa na ten temat, czyli tolerowali takie zachowania. Nie oni jedni.

I żeby nie było nieporozumień: nie tylko na wsi przecież toleruje się jazdę po pijanemu. Miasto nie jest pod tym względem lepsze.

Jak to się dzieje, że ktoś wybierający się na imprezę, wiedząc, że będzie tam spożywał alkohol, jedzie na nią własnym samochodem? Jak to jest, że inni obecni na imprezie o tym wiedzą, ale nikt nie reaguje?

Może nie wiecie, ale w mniejszych miastach i miasteczkach lokalne vipy często po bardziej lub mniej oficjalnych spotkaniach, jadą sobie do domu po pijaku. I często lokalna policja nie reaguje, choć wie kiedy, kto i w jakim stanie. Czasami można się o tym dowiedzieć od dziennikarzy, ale też nie lokalnych, uwikłanych w różne układy z władzą, ale ogólnopolskich, zawiadomionych przez jakiegoś porządnego mieszkańca.

Kolejny przykład na tolerowanie, a wręcz promowanie jazdy pod wpływem alkoholu? Proszę bardzo! Serial „Rodzinka.pl”. Ojciec Ludwik Boski grany przez Tomasza Karolaka wstaje od stołu po piciu alkoholu i jedzie odebrać od kolegi jedno ze swoich dzieci. Noż kurwa! Scenarzysta, reżyser, aktorzy i reszta ekipy nie wiedzą co robią?!

Przykładów z filmów i seriali pewnie miałbym więcej, ale rzadko oglądam.

Polacy tolerują i alkoholików i jeżdżenie po pijaku. I nie ma co zastanawiać się czy 0,2 promila to za mało czy za dużo, bo Polacy kombinują jak obejść każdy przepis, także te dotyczące ilości alkoholu, po której można prowadzić. Wczoraj usłyszałem rozmowę pod sklepem: „Ty to możesz wypić dużo więcej ode mnie, bo masz wzrost i masę, a u mnie to od razu wykazuje!”.

Jak to się dzieje, że osoby, które straciły prawo jazdy, nadal jeżdżą? Nie zrzucajmy wszystkiego na policję i państwo, bo to dzieje się pod nosem i za przyzwoleniem ich rodzin i znajomych, którzy wiedzą o tym, ale nie robią nic, aby ich powstrzymać. Więcej, usprawiedliwiają ich i łamanie prawa.

To jeszcze nic, bo jakim trzeba głupim człowiekiem, aby wsiąść do samochodu prowadzonego przez osobę pijaną?! A przecież to również dzieje się nagminnie. A gdy do auta prowadzonego przez pijanego czy pijaną wsadza się własne dzieci, to słów na komentarz brakuje…

Powtórzę jeszcze raz: Polacy to naród pijaków i pijanych kierowców tolerujący!