Kto poślubi mojego syna

Kto poślubi mojego syna? To znaczy nie mojego – taki program obejrzałem parę razy. Tak, zawyżyłem jego oglądalność i czuję się z tym faktem nieswojo. Przepraszam.

Przepraszam, ponieważ zupełnie niepotrzebnie oglądałem ten program, którego nijak nie mogę zakwalifikować do żadnej kategorii. Show to nie był, komedia też nie, może tragifarsa?

A może to wszystko mi się tylko przyśniło? Nie, widzę w necie, że naprawdę taki program się odbył.

Tak jak broniłem i bronić będę programu „Rolnik szuka żony” tak zupełnie nie rozumiem dla kogo był program „Kto poślubi mojego syna?”.

Podstawowa różnica jest taka, że w „Rolniku…” są naprawdę samotni faceci poszukujący żony. A że wybrali taką formę, przez telewizję, ich sprawa. Inaczej nie zdołali, więc szukają na oczach całej Polski.

W tym zaś, przepraszam za wyrażenie, durnym programie, jakim jest „Kto…” wystąpiły matki, które poniosły dramatycznie wielkie porażki wychowawcze, ich synowie, którzy… no cóż, są jacy są i panny, które dla pieniędzy, sławy a może nawet złapania faceta robiły na ekranie rzeczy, których człowiek nie robi nawet w samotności.

Synalkowie znaleźliby jakieś niezbyt roztropne panny w sposób dla nich normalny, na przykład po dyskotece leżące pijane w krzakach. Ale nie, postanowili zrobić to publicznie i pokazać swoje prawdziwe twarze. Teraz to już naprawdę nie mogą liczyć na zbyt wiele.

Wszystkie trzy grupy skompromitowały się, ale odniosłem wrażenie, że nie zdają sobie z tego sprawy. Lepiej dla nich i ich zdrowia psychicznego, które i tak już nie wygląda na najlepsze.

Sądziłem, przewrotnie i perwersyjnie, że chociaż na koniec programu i ekipa i występujący pójdą na całość i program zakończy się ślubem. Gdzie tam! Dali dziewczynom po pierścionku i koniec. Wiem, zaraz po ślubie byłby rozwód, ale jeden mniej czy więcej już nikogo by nie zaskoczył.

Proszę, napiszcie, że ten program to była ustawka, że to wszystko była gra marnych, ale jednak aktorów. Przynajmniej nie stracę resztek wiary w ludzkość!

A jeśli nie… to ja też chcę wystąpić w jakimś takim programie! Dla pieniędzy. Nie jestem i już nie będę matką,

Żonę już mam, więc proponuję program z trochę innym tytułem:

Kto zaopiekuje się rododendronem,

który rośnie pod moim domem?

albo

Szukam domu dla kreta mojego,

u ludzi co nie mają swojego!

lub

Zbłaźnię się na wizji, w jakiekolwiek telewizji!

NEWSLETTER Zapraszam!