kultura i sztuka, parenting, trzy po trzy

Śpiewaj, jak ci każę!

Domy kultury, wszelkiego rodzaj kółka zainteresowań i płatne zajęcia odgrywały i odgrywają wielką rolę w kształceniu artystycznym dzieci i młodzieży. Dzieciaki nabywają w nich wielu umiejętności czy to manualnych, czy to artystycznych, które czasami wykorzystują w dalszym życiu, a czasami nie. Tak czy inaczej naprawdę dobrze wpływają na rozwój dzieciaków.

I tylko czasami mam ochotę dusić instruktorów/nauczycieli śpiewania. Zdaję sobie sprawę, że uczenie dzieci czegokolwiek nie jest łatwe. Część z instruktorów śpiewu niestety jednak nie tylko najwidoczniej nie przejawia żadnych talentów pedagogicznych, to jeszcze wyrządza swoim uczniom wielką krzywdę. Sam mam traumatyczne wspomnienia ze szkoły muzycznej. No dobrze, mocno przesadziłem, ale mój nauczyciel głównego instrumentu naprawdę był, hm…, niezrównoważony. A może był artystą i stąd te jego ekscentryczne zachowania?

Ale ja nie o tym. Wróćmy do uczących dzieci śpiewania.

Dzieciaki występują w różnych show  w TV, pokazują się w internecie, występują na żywo przed publicznością. Młodzi artyści, a mam na myśli dzieci od noworodka po starszą młodzież, uczone są śpiewania brew posiadanym głosom i możliwościom, forsują je, nabywają jakichś dziwnych manier, nie umieją wykorzystywać naturalnych walorów swoich strun głosowych. Nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że wynikać to może z trzech przyczyn.

Niektórzy instruktorzy być może po prostu nie powinni uczyć śpiewania, bo nie posiadają ani wiedzy, ani umiejętności.

Inni zmuszają dzieci do wykonywania piosenek, które im się podobają, kierując się po prostu własnym, a nie dziecka, gustem. A potem musimy wysłuchiwać biednego dziecka męczącego się z piosenką na przykład Bajmu. A część tekstów piosenek zupełnie nie jest dla dzieci i nie powinny ich po prostu wykonywać. Wiem, że dzieciaki klną, oglądają porno i rapują takie rzeczy, że ich rodzicom włosy stają dęba. Ale czy na pewno nauczyciele śpiewu muszą dzieciom kazać wykonywać piosenki z tekstami dla dorosłych, które większość dzieci i tak nie rozumie?

I trzecia przyczyna zmuszania dzieci do wycia piosenek, których nigdy nie powinny próbować śpiewać. Dawniej, w czasach przedinternetowych, jak już instruktor zdobył jakiś podkład, to się cieszył i używał go przez 20 lat. Dlatego dzieci śpiewały wciąż te same piosenki i były w tym śpiewaniu takie zmanierowane. Ale dlaczego teraz, gdy warstwę instrumentalną każdej piosenki można kupić w każdej chwili przez internet, zmuszają dzieci do śpiewania koszmarków?! Nie wiem.

Są takie pytania, która cisną mi się na usta za każdym razem, gdy słyszę biednego dzieciaka męczącego się z jakąś dziwną piosenką: czego to dziecko ma się nauczyć? jaki będzie miało gust muzyczny? czy śpiewanie takich piosenek sprawia mu jakąś radość? czy nie wstydzi się przed rówieśnikami śpiewania złych, kiczowatych i durnych piosenek sprzed 30 lat?

Wiele lat słyszeliśmy narzekania, że brakuje w Polsce dobrych wokalistów. A może to była przyczyna? Bo który chłopiec chciał iść uczyć się śpiewania na przykład na piosenkach z kobiecym narratorem w treści? I później wykonywać je publicznie?

Tak, zauważam, że jest coraz lepiej. Dzieci naprawdę uczą się śpiewania, a nie tylko naśladowania dorosłych wykonawców. Wykonują też coraz bardziej zróżnicowany repertuar, który rozwija ich umiejętności. Ciągle jednak trafiam na małych śpiewaków, którzy wyją różne potworki słowno – muzyczne, a słuchacze, nie chcąc sprawić im przykrości, twierdzą, że cudownie śpiewają. Pamiętajmy, że nie jest to wina dzieci.

Tagged , ,

About Przemysław Pufal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *