Szczęście i anhedonia

Autor: M.M.

Ktoś może powiedzie, że nie ma takiego człowieka, który przynajmniej przez chwilę nie odczuwałby szczęścia. A ja nie pamiętam takiej chwili. Może były, ale zatarły się gdzieś w mojej pamięci przez chwile, w czasie których odczuwałem intensywniej. Odczuwałem poczucie nieszczęścia, jeśli można tak powiedzieć. Anhedonia to brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności. Można na nią po prostu cierpieć, można na nią chorować w związku z depresją. Trudno to sobie pewnie wyobrazić, ale spróbuj: wyobraź sobie, że nie pamiętasz chwili, w której byłaś/byłeś szczęśliwy, a nawet chwili przyjemności, bo każda z takich chwil przesiąknięta jest poczuciem niespełnienia, niezadowolenia, nieszczęścia. I nie jest to zależne ode mnie, mogę próbować pozytywnie się nastrajać, przygotowywać, próbować jak to się mówi „wyluzować” i nic z tego. Ten stan po prostu jest, jest zawsze, nie opuszcza mnie. Nawet jeśli ciało odczuwa przyjemność, to myśli są zupełnie inne. W mózgu odbywa się proces, który wpływa na mnie całego. Nie jestem w stanie do końca się rozluźnić, śmiać, bawić, nie przejmować się, nie myśleć tylko o przyjemnościach, nie mówiąc o odczuwaniu szczęścia. Ja wiem pewnie stan czystej przyjemności nie istnieje, ale nie o to mi chodzi. Mój stan jest inny, cieszyłbym się, gdybym choć chwilami był w stanie być w miarę normalnym człowiekiem. 

KSIĄŻKI, KTÓRE POMOGAJĄ W WALCE Z DEPRESJĄ>>>

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.

  • ech

    Naprawdę współczuję. Mam nadzieję, że będzie lepiej!