Talent show

Talent show rozmnażają się jak wszy i trudno ich się pozbyć z życia. Nie będę udawał, jak niektórzy, że nie oglądam, bo oglądam. Oglądam jak mam czas, choć nieuważnie i po łebkach, zajmując się w tym czasie jeszcze czymś. Ale lubię oglądać.

Jakie są rodzaje talent show? Ja wyodrębniłem mianowicie następujące: najczęściej szuka się talentów nieokreślonych, wokalnych, tanecznych albo kulinarnych. Pod ten pierwszy rodzaj można właściwie podciągnąć wszystko, od puszczania wiatrów po szybkie ćwiartowanie ludzkich zwłok. Każdy ma więc szansę zrobić karierę.

No, prawie każdy, bo moim zdaniem najczęściej na szczęście wygrywają je osoby, które faktycznie posiadają jakiś talent, albo kilka. A to co z nim zrobią, czy umieją wykorzystać rozgłos wokół siebie do zrobienia tak zwanej kariery, to już inna sprawa. Kto umie tańczyć, niekoniecznie będzie miał talent marketingowy.

Jest też pewien rodzaj ludzi, którzy nie posiadają odpowiedniego talentu, takiego, który można pokazać w takim szole. Choć niektórzy twierdzą, że ze wszystkiego można zrobić przedstawienie, a nawet cyrk, ale mam wrażenie, że mówią o polityce.

Jestem też ja i muszę się pogodzić, że nie wystąpię w żadnym talent show. Tańczyć nie umiem, a nawet gdybym umiał, to nie zrobiłbym czegoś takiego publicznie. Gotować nie umiem, a nawet gdybym umiał, to nie babrałbym się w jedzeniu wiedząc, że ogląda mnie parę milionów ludzi. Śpiewać nie umiem, a nawet gdybym umiał, to… już wiadomo. Jakiś inny nieokreślony talent? Jego odkrycie jeszcze przede mną.

Wychodzi więc na to, że jestem zbyt nieśmiały, żeby wziąć udział w takim widowisku, więc kariery nie zrobię. Śmiem twierdzić, że z wielką szkodą dla widzów i całej ludzkości.

Choć z drugiej strony zgłaszają się do tego typu programów ludzie, którzy nie tylko na pierwszy, ale również drugi rzut oka, a także wszystkie pozostałe rzuty nie mają talentu za cholerę. Wiadomo, niektórzy zgłaszają się, bo chcą pokazać się w telewizji. Inni, bo ktoś im powiedział, że zachwycą publiczności i na swoje nieszczęście uwierzyli. Jest też wcale nie tak mała grupa ludzi, którzy są przekonani, że mają wiele do zaoferowania, że ich talent wręcz tryska z nich jak woda z zepsutego kranu. Tym nikt nie powiedział, że mają siedzieć w domu i cieszyć się, że żyją. To tak zwani „kosmici”, co jest określeniem tyle uwłaczającym, co oddającym o tych ludziach całą prawdę. My, siedzący przed telewizorem, pośmiejemy się, internauci skopią ich w komentarzach, więc beztalencia mogą poczuć się cokolwiek niekomfortowo. Dlaczego nikt z ich najbliższych, krewnych, przyjaciół, znajomych nie powiedział, że nie mają się kompromitować? A może ich ostrzegali, ale beztalencia nie słuchały?

Tak czy inaczej siedząc przed telewizorem zazdroszczę, że ludzie posiadają talenty. I zazdroszczę, że mają odwagę je pokazać. 

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.