Walentynki mon amour

Jak wymigać się od obchodzenia Walentynek

Oczywiście, wiem, zaraz ktoś do mnie napisze, że jestem osioł, bo nikt nie chce wymigiwać się od obchodzenia Walentynek, bo powszechnie to święto jest kochane i uwielbiane i po co pisać takie rzeczy, ty durniu!

A więc uprzedzam wszelkie ataki i informuję, że są w tym kraju osoby, które nie lubią tego sztucznego święta, nienawidzą wszystkiego co jest z nim związane i nie życzą sobie jego obchodzenia.

Oto więc kilka sposobów na uniknięcie Walentynek:

1. Paluszek i główka to walentynkowa wymówka. Po prostu udawaj, że jesteś chory, nie możesz wstać z łóżka, boli cię głowa i musisz przebywać w absolutnej ciszy i to samotnie.

2. Weź sprzęt do survivalu i zaszyj się w jakichś borach. Zrób to już 13 lutego i przesiedź tam do 15 lutego. W ten sposób ominiesz ten najgorszy dla ciebie czas. Aha! Pod żadnym pozorem nie bierz ze sobą urządzeń z dostępem do internetów. I radia też nie bierz!

3. Wyjedź do jakiegoś państwa bardzo ortodoksyjnie  islamskiego. Tam nie tylko nie usłyszysz o Walentynkach,
ale również nie zobaczysz ani kawałka kobiecego ciała. Kobieta w takim miejscu równie łatwo uniknie nawet myślenia o tym święcie.

4. Zastosuj strategię długoterminową. Zaraz na początku nowego roku zacznij mówić swojej kobiecie/swojemu facetowi jakie to Walentynki są głupie, obciachowe, że to nie jest słowiańskie święto, że to wyraz mocarstwowej dominacji juesej nad resztą świata a ty jesteś przeciw i na dodatek ekologicznym hipsterem i za żadne skarby świata nie przyłożysz swojej nieskalanej komerchą ręki do tego żałosnego widowiska. Jeszcze długo przed 14 lutego twoja druga połowa przyłączy się do ciebie i koniec końców spędzicie ten dzień jedząc swoje ulubione placki ziemniaczane. Bez serduszek.

5. Wyślij do swojej połówki pomarańczy, jabłka czy innego arbuza link do tego wpisu a z pewnością zostaniesz zrozumiany i Walentynki odtąd nie będą twoim problemem. Zresztą związek też nie, bo się rozpadnie.

Masz inny pomysł – podziel się z innymi!

 

NEWSLETTER Zapraszam!



This article was written by Przemysław Pufal.