Wsiąść do pociągu byle jakiego

Mam wrażenie, że od momentu, gdy to sami przyszli państwo młodzi decydują, z kim będą tworzyć małżeństwo (albo związek), a nie ich rodzice, wciąż popełniany jest ten sam błąd. I winy nie da się już zwalić na rodziców i aranżowane małżeństwo!

Wsiąść do pociągu byle jakiego i pojechać nim przed siebie, to wycieczka na kilka, góra kilkanaście godzin. Bez przygotowania do podróży, w miejsce przypadkowe można sobie pojechać właściwie w każdej wolnej chwili. I konsekwencje nie będą jakieś dramatyczne: pooglądamy świat, wrócimy do domu i będziemy mieli miłe wspomnienia z nietypowej wyprawy.

Dziewczyny i kobiety, chłopaki i mężczyźni, bardzo często wsiadają do byle jakiego pociągu i nie dbają ani o bagaż ani o bilet. Wiążą się z przypadkowymi osobami, nie dbają ani o swoją wiedzę na ten relacji międzyludzkich, ani o swoje przygotowanie i gotowość do stworzenia związku. A potem dziwią się, że związek lub małżeństwo jest nieudane. I z lekkością, z łatwością zmieniają jeden pociąg na inny, niestety powtarzając stare błędy i dziwiąc się, że wycieczka nie jest taka, jaka myśleli, że będzie.

Ale czy w ogóle zastanawiali się, czy ta konkretna osoba, z którą się wiążą, jest im przeznaczona? Przeznaczona w sensie dobrania się, wzajemnego zrozumienia? Bardzo często nawet nie za bardzo znają siebie nawzajem, więc dopiero w praktyce wspólnego życia okazuje się, jacy są. I że jest trudno, ciężko, coraz gorzej, problemy nawarstwiają się a pomysłu, ba!, woli, aby je rozwiązać, brak. Tak to jest, gdy się wsiada do przypadkowego pociągu…

Jest jeszcze jeden aspekt takiego postępowania. Nie tylko zupełnie przypadkowo wiążą się z różnymi osobami, nie są dojrzali i przygotowani do stworzenia związku, ale często również sądzą, że po zamieszkaniu razem, po ślubie, będą w stanie zmienić swoją żonę, swojego męża. W jakiś cudowny sposób, jak myślą, alkoholik przestanie pić, narkoman ćpać, zdradzający przestanie zdradzać, a ktoś z trudnym charakterem stanie się aniołem! Ślubowanie to złożenie przysięgi, że będę się starał być jak najlepszym mężem, jak najlepszą żoną, ale gdy ktoś nie starał się przed ślubem, to w jaki sposób ta przysięga, do której nie przywiązują żadnej wagi, ma zmienić ich postępowanie? Jak parę słów ma zmienić życie osoby, która już tyle razy łamała swoje własne obietnice i przysięgi, kłamała i oszukiwała, krzywdziła osoby wokół siebie?

Mam nadzieję, że znalazłoby się choć parę przykładów, że można się zmienić dla kogoś, pod wpływem kogoś, ale z mojego doświadczenia wynika, że dzieje się to bardzo, bardzo rzadko.

Osoba, która rani, będzie raniła, bo nie jest nastawiona na tworzenie związku, ale realizację własnych potrzeb; jeśli tak zachowuje się przed ślubem, tak będzie czynić po ślubie. Tym mocniej, jeśli ma zakodowany błędny i niebezpieczny pogląd, że zamieszkanie razem, ślub, to podpisanie aktu własności i wzięcie w posiadanie drugiego człowieka.

Nie da się ukryć, że przez naiwność, chęć bycia z kimś, bezmyślność, różne inne powody, ludzie tworzą związki, biorą ślub z osobami, z którymi nie powinni, nieprzygotowani do nowych ról. Niektórzy męczą się tak całe życie, inni mają łatwość zmieniania partnerów jakby przesiadali się z jednego pociągu do drugiego: hop i już! A ponieważ nie wyciągają wniosków z własnych doświadczeń i błędów, znowu narażają się na rozczarowania, ból, rozstanie.

Wsiąść do pociągu byle jakiego…

Jeśli chcesz przygotować sie do małżeństwa, uniknąć błędów, podnieść jakość swojego związku, zapoznaj się z moim szkoleniem Sekrety Udanych Związków>>>

 logo

 

NEWSLETTER Zapraszam!