Wywiadówka

Koszmary wróciły!

Koniec półrocza to oczywiście czas odbywania się zebrań rodziców. Wywiadówka do tej pory kojarzyła mi się z nudnym spotkaniem, na którym znudzony nauczyciel coś tam mówi do znudzonych rodziców. Chyba, że ktoś trafia na nauczyciela, który publicznie piętnuje konkretnych uczniów i wyżywa się również na ich rodzicach.

Mam to szczęście, że wychowawczyni Dziecka to miła, kulturalna i inteligentna nauczycielka i to może wyglądać na oksymoron, ale nie jest.

Wszystko byłoby w czasie tej wywiadówki w porządku, gdyby nie… ja.

Specjalnie poszedłem wcześniej, żeby, tak jak w czasie, gdy uczęszczałem do szkół, usiąść w ostatniej ławce. Jak najdalej od nauczyciela. No mówię – przyzwyczajenie. Udało się, ale ostatnia  ławka opanowana przeze mnie stała się miejsce mojej kaźni.

Koszmary wróciły. Chodziłem do różnych szkół wiele lat. Rok zerówki, osiem lat szkoły podstawowej, 4 lata szkoły średniej, nie licząc studiów. Razem daje to 13 lat nieustającego stresu i koszmaru, nie licząc studiów. Nie byłem najgorszym uczniem, zdawałem z klasy do klasy, bywało, że zdobywało się jakieś świadectwa z czerwonym paskiem, nagrody i stypendia, wliczając w to studia, co nie zmienia faktu, że nigdy, od pierwszego do ostatniego dnia, nie lubiłem szkoły. Nie mam pojęcia dlaczego tak się działo, skoro uznawałem, że należy te instytucje pokończyć, że są przydatne a teraz boli mnie, gdy w szkołach źle się dzieje, albo gdy niektórzy nauczyciele po raz kolejny pokazują, że nie powinni nimi być.

Tak więc siadłem sobie w ostatniej ławce i pięć sekund potem sądziłem, że umrę, albo wyskoczę oknem z pierwszego piętra, albo oszaleję i wybiję do nogi wszystkich uczestników zebrania.

Tak bardzo  chciałem umieć panować nad czasem i przesunąć wskazówki zegara, żebym mógł wyjść, odetchnąć świeżym, nie szkolnym, powietrzem. A gdy zadzwonił dzwonek, podskoczyłem, moje serce stanęło, a ja niemalże rozpłakałem się ze strachu.

Tak, jestem starym baranem. Tak, do dzisiaj boję się szkoły. Tak, nienawidzę tej instytucji. Tak, możecie myśleć, co chcecie. Nie, na następną wywiadówkę pójdzie Żona.

This article was written by Przemysław Pufal.