Życie bez telewizora

Czy to jeszcze jest życie?

uuuuu..! Przerażająca wizja: przeżyć dzień bez obejrzenia choć jednego programu informacyjnego. Jeszcze bardziej przerażająca to ta z życiem bez telewizora.

A istnieją tacy ludzie! Naprawdę! Nie posiadają telewizorów i wydają się być z tego faktu zadowoleni. Dziwna, ale prawdziwe. I to jest ich dobrowolny wybór, podjęli decyzję, żeby nie marnować życia na oglądanie bzdurnych programów.

Tu mam pewien kłopot, ponieważ wydaje mi się, że ten kto nie chce ich oglądać, tych wszystkich nieśmiesznych programów rozrywkowych, głupich dyskusji, hektolitrów krwi w filmach, to po prostu nie włącza telewizora i ich nie ogląda. Najwidoczniej ci, którzy pozbywają się telewizorów mają słabą wolę. Być może mają tak jak część alkoholików: jak oglądają to wszystko, jak rzucają nałóg, to wyrzucają telewizor przez okno, żeby nie wrócić do nałogu.

Zastanawia mnie jeszcze jeden aspekt nieposiadania telewizora. Czy nie jest tak, że ludzie rezygnujący z oglądania telewizji poświęcają wtedy więcej czasu na siedzenie w internecie? I tam oglądają te wszystkie głupoty i świństwa? Skoro nie mogli się powstrzymać, żeby nie korzystać rozsądnie z telewizora, to pewnie z internetem mają ten sam problem…

A być może istnieją i tacy, którzy nie mają telewizora i dostępu do internetu!

ooo… Nie wiem czy to ooo… to było zdziwienie czy niedowierzanie?

I mam teraz następne pytanie. Biorąc pod uwagę, że niewielu Polaków czyta cokolwiek, to w tej grupie bez TV i netu, muszą również znajdować się osoby, które nie czytają. Skąd więc ci ludzie czerpią wiedzę o świecie?

Jak mocno by nie narzekać na telewizje czy internety, to są one jednak jakimś źródłem wiedzy i informacji. Pozbycie się ich i jednoczesne niezaglądanie do książek czy gazet grozi… no grozi… na przecież wiecie czym grozi! 

NEWSLETTER Zapraszam!