A, B, C, K, i H, czyli Playlista #7

Aribourne – jest darcie japy, są fajne riffy, jest konkret, jest rock`n`roll!

Alcest – francuski zespół, którego styl ewoluował od hałasu do… innego hałasu

Alva Noto Ryuichi Sakamoto – duet dwóch muzycznych osobistości. Poświęćcie im chwilę!

Crobot – nazwa, jakby grali techno, a tu mięsisty amerykański rock

Apparat – przykład ilustrujący teorię, że najlepsze nazwy i pseudonimy są już zajęte. Sascha Ring generuje takie dźwięki i układa je w takie utwory, że ich też tylko zazdrościć

Banks – Jillian Rose Banks- tylko dwie płyty, weź się do roboty!

Bastille – niektóre piosenki mają fajne. Problem w tym, że nie jestem w stanie odróżnić ich od innych podobnie grających zespołów.

Armia – legendarny polski zespół. Ostatnio coś jakby mniej aktywni. Może wiek robi swoje?

Bruce Springsteen – esencja amerykańskości. Mistrz!

American Music Club – dojrzewają z płyty na płytę, coraz dalej od alternatywy, bliżej dojrzałego  rocka

David Krakauer – muzyka klezmerska jest przepiękna, a gość łączy ją jeszcze z jazzem

Glenn Hughes – głos wielu znanych zespołów, ale w karierze solowej również ma mnóstwo świetnych utworów

 

Skomentuj!

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: