Anoreksja, bulimia, ortoreksja, bigoreksja Dzieci i rodzice w sieci, czyli bezpieczny Internet część 15.

Anoreksja, bulimia, ortoreksja, bigoreksja

Zaburzenia odżywiania i z postrzeganiem własnego ciała to narastające problemy współczesnego świata. Rozprzestrzenianie się tych swoistych mód przyspieszyło wraz z powstaniem Internetu, w którym można znaleźć mnóstwo szkodliwych idei ukrytych pod płaszczykiem rzekomo naukowych informacji.

Pomimo tego, że wzory wyglądu lansowane w telewizji i prasie zaczynają się zmieniać, w sieci wciąż znaleźć można mnóstwo szkodliwych treści na ten temat. Zrzeszanie się osób ze środowiska Pro-Ana jest dużo łatwiejsze w sieci niż w realu. Zaburzenia odżywiania nie są dla nich problemem, ale normalnym stylem życia. Wspierają się, edukują, odpierają zarzuty i podpowiadają argumenty do dyskusji z rodzicami i lekarzami. W przypadku zainteresowania dziecka anoreksją lub bulimią rodzice muszą sobie radzić nie tylko z problem własnego dziecka, ale również z zapleczem w postaci grup utwierdzających osoby cierpiące w tym zaburzeniu.

 

Anoreksja i bulimia

Do najczęściej występujących zaburzeń odżywiania zalicza się anoreksję (anorexia nervosa, jadłowstręt psychiczny) i bulimię (bulimia nervosa, żarłoczność psychiczna).

W anoreksji chory ogranicza ilość przyjmowanych pokarmów, zawęża dietę, unika tzw. tuczących pokarmów o wysokim indeksie kalorycznym, a przy tym stosuje ćwiczenia fizyczne, doprowadza do wymiotów i stosuje środki przeczyszczające. I wciąż uważa, że jest za gruby i boi się przytycia.

Bulimia polega na koncentrowaniu życia wokół jedzenia, z jednoczesnymi próbami kontrolowania masy ciała, z okresowo występującymi niekontrolowanymi napadami tzw. żarłoczności, po których pacjent podejmuje szereg czynności „przeciwdziałających skutkom” przyjętego w nadmiernych ilościach pokarmu (źródło).

Na anoreksję lub bulimię może zachorować każdy, ale częściej będą to osoby z czynnikami predysponującymi: niezadowolone z siebie, z rodzin o nieprawidłowych relacjach i skonfliktowanych, z niepowodzeniami w kontaktach społecznych, krytykowane za wygląd, z niską samooceną, po traumatycznych przeżyciach (źródło).

 

Objawy anoreksji:

– zaburzenia hormonalne,

– nieprawidłowe wyniki badań,

– wyniszczenie organizmu,

– zaniki mięśniowe,

– obrzęki,

– bladość,

– suchość i łuszczenie się skóry,

– obniżenie temperatury ciała,

– wypadanie włosów,

– pojawienie się na ciele charakterystycznego owłosienia w postaci meszku (lanugo),

– obniżenie ciśnienia krwi,

– zmniejszenie częstotliwości akcji serca,

– zaburzenia rytmu serca,

– omdlenia,

– bóle i zawroty głowy,

– zaparcia,

– wzdęcia,

– stany zapalne błony śluzowej żołądka,

– niedokrwistość,

– obrzęk ślinianek oraz próchnica zębów,

– obniżenie nastroju,

– zmniejszenie radości życia,

– poczucie braku sensu życia,

– myśli samobójcze,

– napięcie,

– lęk,

– drażliwość,

– zaburzenia snu,

– objawy myślenia obsesyjnego i zachowań kompulsywnych (źródło).

 

Objawy bulimii:

– zaburzenia wodno-elektrolitowe,

– niedobory witaminowe,

– zaburzenia ze strony układu krążenia, układu neuroendokrynnego, układu pokarmowego,

– próchnica zębów, obrzęk ślinianek przyusznych,

– znaczne rozstępy skórne,

– objawy neurologiczne np. napady drgawek,

– bóle głowy,

– biegunki,

– zaparcia,

– zaburzenia depresyjne, lękowe, snu, osobowości,

– uzależnienia,

– różne czynności kompulsywne. (źródło).

Rodzice, którzy zaobserwują powyższe objawy, powinni zawsze skonsultować swoją diagnozę ze specjalistami, najlepiej lekarzami, psychologami lub psychiatrami zajmującymi się leczeniem zaburzeń odżywiania.

Obydwa zaburzenia są trudne w leczeniu, dlatego powinno się je podjąć jak najwcześniej i nie próbować leczyć dzieci na własną rękę. Wiek zachorowań na anoreksję i bulimię wciąż się obniża, za co są odpowiedzialne również nowoczesne media.

Co mogą jednak zrobić rodzice, aby pomóc swojemu dziecku, oprócz zgłoszenia się na leczenie:

– dowiedzieć się jak najwięcej o chorobie dziecka z naukowych źródeł,

– rozmawiać o uczuciach i emocjach dziecka,

– rozmawiać o obawach dziecka,

– nie oceniać,

– mówić o własnym niepokoju i lękach związanych z chorobą dziecka,

– zachęcać do leczenia i podtrzymywania go,

– wciąż oferować pomoc,

– być wyrozumiałym i cierpliwym, ale nie ulegać zachowaniom związanym z chorobą,

– nie porównywać,

– nie obwiniać ani dziecka, ani siebie,

– nie kontrolować nadmiernie spożywanych przez dziecko posiłków,

– chwalić i podkreślać mocne strony dziecka, wzmacniać jego poczucie własnej wartości. (źródło).

 

Anoreksja i bulimia to potencjalnie śmiertelne zagrożenia. Należy wspomnieć jeszcze o dwóch kolejnych, które wraz z dostępem do Internetu i nowych technologii, rozwijają się w szybkim tempie nie tylko w grupie osób dorosłych, ale również wśród dzieci i młodzieży.

 

Ortoreksja

W internecie każdy znajdzie mnóstwo porad na temat zdrowego odżywiania, odchudzania się i diet różnego rodzaju. Artykuły na ten temat piszą specjaliści, ale także amatorki prowadzące tysiące blogów. Młody człowiek w gąszczu tych informacji nie jest w stanie znaleźć sprawdzonych, przetestowanych i bezpiecznych porad na temat odchudzania się. Za to zewsząd atakują go przykłady osób, które są szczupłe i dzięki temu podziwiane oraz osób, które dzięki kolejnej modnej diecie zrzuciły dziesiątki kilogramów, co często nie jest prawdą.

Ortoreksja polega na obsesyjno-kompulsywnym spożywaniu wyłącznie zdrowego jedzenia, liczeniu kalorii, przestrzeganiu rygorystycznych diet. Osoby cierpiące na nią nie zwracają uwagi na pogarszający się stan zdrowia fizycznego i psychicznego. Cały czas są w stanie poświęcać na myślenie i działania związane z jedzeniem i kaloriami.

Ortoreksja grozi osobom, które pozytywnie odpowiedzą na minimum pięć z poniższych pytań:

Czy planowanie posiłków i zakupy zajmują ci więcej niż 3 godziny dziennie?

Czy już dziś rozmyślasz, co będziesz jadła jutro?

Czy kupiłaś w tym roku co najmniej kilka książek o dietach?

Czy codziennie analizujesz, ile zwykle pochłonęłaś kalorii?

Czy zwykle robisz zakupy w sklepach ekologicznych?

Czy zdarza ci się unikać jakiejś imprezy z powodu niezdrowego menu?

Czy czujesz się winna, gdy zjesz coś niezdrowego?

Czy lubisz jeść samotnie? (źródło)

Dzieci i młodzież poszukując w sieci informacji na temat zdrowego odżywiania, się trafią również na te, które mogą zaszkodzić ich zdrowiu. Dlatego tak ważne jest uczenie dzieci krytycznego myślenia, weryfikowania prawdziwości źródeł i odwoływania się do wiedzy naukowej. Muszą im w tym pomagać rodzice, dając również przykład odpowiedzialnego korzystania z internetu.

 

Bigoreksja

Wokół wzorca męskości i zdrowego męskiego wyglądu narosło wiele szkodliwych mitów. Zainteresowanie tym u chłopców pojawia się coraz wcześniej, a korzystają oni nie tylko ze szkodliwych porad, ale również niedozwolonych specyfików. Istotną rolę odgrywa w tym internet, w którym można znaleźć szkodzące zdrowiu informacje, jak również handlarzy różnego rodzaju specyfikami mającymi poprawiać wygląd i kondycję.

Zainteresowanie tym tematem może powoli przerodzić się nie tylko w hobby, ale również obsesję. Wtedy mamy do czynienia z bigoreksją.

Bigoreksja to inaczej dysmorfia mięśniowa lub odwrotna anoreksja – zaburzenie psychiczne, polegające na braku akceptacji własnego ciała i dążeniu za wszelką cenę do uzyskania idealnie umięśnionej sylwetki.

Zachowania mogące wskazywać na bigoreksję:

– fałszywa ocena własnego ciała, niezadowolenie ze swojego wyglądu,

– sprawdzanie obwodów,

– rygorystyczne stosowanie diety,

– lekceważenie zdrowia – nadużywanie sterydów,

– izolacja od ludzi (źródło).

Osoby, które odpowiedzą pozytywnie na większość poniższych pytań, powinny zastanowić się nad swoim problemem i zwrócić się o pomoc:

– czy kontynuujesz treningi nawet wtedy, gdy masz kontuzję?

– czy wydajesz bardzo dużo pieniędzy na odżywki i suplementy?

– czy czujesz się nieszczęśliwy?

– czy ćwiczysz więcej niż to wydaje się być zgodne ze zdrowym rozsądkiem?

– czy rezygnujesz ze spotkań z przyjaciółmi, z rodziną, ponieważ kolidują one z Twoimi treningami na siłowni?

– czy bierzesz sterydy, a szczególnie w dużych ilościach w sposób ciągły? (źródło)

Pomimo stosowanych diet, odżywek, suplementów, sterydów, ćwiczeń w domu i na siłowni, ocena swojego wyglądu przez osoby dotknięte bigoreksją nie zmienia się. Nigdy nie są zadowoleni z posiadanej masy mięśniowej, poświęcają czas na ważenie się, mierzenie mięśni, porównywanie się z innymi. Wydają mnóstwo pieniędzy na kupowanie kolejnych specyfików, w tym tych niedozwolonych i nieposiadających odpowiednich certyfikatów, które wyniszczają organizm i mogą być przyczyną wielu zaburzeń.

Wydają coraz więcej pieniędzy i poświęcają coraz więcej czasu na zajmowanie się swoim ciałem, zaniedbując relacje z ludźmi i obowiązki. Oczywiście nie widzą w swoim postępowaniu żadnego problemu.

 

Internet może wyzwalać zainteresowanie opisanymi powyżej postawami. Osoba przejawiająca zaburzenia związane z własnym ciałem znajdzie w nim informacje podtrzymujące niezdrową ocenę ciała, a także osoby, które będą ją wspierać w jej wyniszczających działaniach. Rodzice chcący chronić swoje dziecko muszą uświadamiać mu zagrożenia związane z zaburzeniami odżywiania i postrzegania własnego ciała. W przypadku kupowania niedozwolonych i niedopuszczonych do obrotu substancji należy poinformować dziecko o odpowiedzialności prawnej. Rodzice muszą mieć z dzieckiem bardzo dobry kontakt, oparty na zaufaniu. Jednak w przypadku konieczności weryfikacji swoich podejrzeń, powinni zdecydować się na kontrolę wydatków swojego dziecka, przychodzących do niego przesyłek, nowych kontaktów i odwiedzanych stron internetowych.

 

Wpływ Internetu na funkcjonowanie człowieka Dzieci i rodzice w sieci, czyli bezpieczny Internet część 9.

Wszyscy, z którymi się stykamy, wszystko, z czym się stykamy, wywołuje na nas jakiś wpływ. Mniejszy lub większy, ale jakoś oddziałuje na nasz organizm i na nasze funkcjonowanie. Tak samo jest z Internetem, który ma o tyle silniejszy wpływ na nasze życie, że jest właściwie z nami przez całą dobę i przez cały rok. Większość z nas jest stale podłączona do Internetu za pomocą smartfonów, tabletów, laptopów, komputerów. Pamiętać także należy o internecie rzeczy, czyli na przykład przedmiotach codziennego użytku, które są lub będą połączone z siecią: zegarki, lodówki, telewizory, a nawet całe domy.
Przeciętny człowiek nie ma możliwości całkowicie odciąć się od Internetu i porzucić sieć na stałe. Warto więc wiedzieć, jaki jest wpływ Internetu na funkcjonowanie człowieka, tym bardziej młodego, który dopiero rośnie, rozwija się i jest bardziej podatny zarówno na pozytywne aspekty sieci, jak i te negatywne.

W przypadku braku kontroli lub samokontroli nad użytkowaniem Internetu mogą wystąpić zmiany w funkcjonowaniu człowieka w różnych sferach:
– intelektualnej: bierna postawa, brak refleksyjności,
– emocjonalnej: zmiany w sposobie zachowania, na przykład agresja, nieakceptowane społecznie postawy i zachowania,
– społecznej: osłabienie więzi rodzinnych, osłabienie więzi z osobami niespokrewnionymi, izolacja, samotność (Bednarek J., Andrzejewska A., red. nauk. (2014), Zagrożenia cyberprzestrzeni i świata wirtualnego, Warszawa: Difin).
Krytyk niezdrowego i bezmyślnego korzystania z internetu i nowych urządzeń Manfred Spitzer wymienia cały katalog negatywnych skutków nadużywanie sieci.

  • Odciążanie pamięci dzięki zapisywaniu wszystkiego w komputerze czy telefonie prowadzi do mniejszej pracy mózgu, co może wydawać się korzystne, bo mniej męczące. Oznacza to jednak również zmniejszenie gotowości do zapamiętywania w ogóle, co w konsekwencji upośledza pamięć.
  • Korzystanie z cyfrowych mediów wpływa negatywnie na poprawny rozwój mózgu, w tym tych obszarów, które odpowiadają za nasze zachowania społeczne. Wirtualne życie społeczne najprawdopodobniej rozwinie zachowania odbiegające od norm, które w realnym życiu uznawane są za odpowiednie.
  • Czynnikami stresogennymi są między innymi brak samokontroli, depresja i samotność. Prowadzą one do obumierania komórek nerwowych i w dłuższej perspektywie sprzyjają rozwojowi demencji. Skoro wirtualne kontakty społeczne mogą doprowadzać do zmian w mózgu właśnie w obszarach kontaktów społecznych i więzi, to kończyć się to może samotnością i depresją. A przecież wiemy, że i one i stres zabijają.
  • Ręce, szczególnie w czasie rozwoju dzieci, mają duży wpływ na poznawanie świata, przedmiotów, uczenie się motoryki, a także na nabywanie wiedzy ogólnej. Mózg może mieć problemy z prawidłowym rozwojem i kształtowaniem się, jeśli podstawowym sposobem poznawania świata przez dzieci będzie dotykanie gładkich ekranów telefonów i tabletów.
  • Człowiek ze smartfonem w ręce goni cały czas za nowościami, więc głęboką pracę umysłową zastępuje powierzchowna, mało ważna wiedza, a czasami pseudowiedza. Oczywiście negatywnie wpływa to na mózg i funkcjonowanie człowieka, tym bardziej tego małego.
    Wielozadaniowość okazała się mitem. Ludzki mózg i człowiek nie są w stanie wykonywać wielu czynności jednocześnie i myśleć o wielu sprawach w jednym czasie. Wielozadaniowość prowadzi do wytrenowania większej powierzchowności i mniej skutecznego przetwarzania informacji, powolniejszej i mniej efektywnej pracy.
  • Portale internetowe i społecznościowe posiadają o nas coraz więcej informacji, co prowadzi do indywidualizacji tego, co nam pokazują, a więc de facto ograniczenia treści, które uznają dla nas za nieinteresujące. To oznacza brak samokontroli, który jest jedną z przyczyn stresu. I niewątpliwie to zjawisko jest ograniczające, żeby nie powiedzieć ogłupiające.
  • Jedną z przyczyn bezsenności jest korzystanie zarówno przed snem, jak i w czasie snu (wybudzające dźwięki) z telefonu i jego angażujących funkcji. Bezsenność prowadzi do wielu negatywnych skutków: obniżenia sprawności pamięci, uwagi i uczenia się, ciągłego zmęczenia, otyłości, cukrzycy. Badania naukowe dowiodły, że wystarczy dojrzewającym nastolatkom pozwolić się wyspać i wstawać później, niż na godzinę ósmą do szkoły, a ich dokonania szkolne i poziom nauki wyraźnie wzrastają. Intensywne korzystanie z cyfrowych mediów skraca czas poświęcony na spanie i obniża jakość snu, wydłuża rytm okołodobowy i prowadzi w ten sposób do wzmożonego zmęczenia w ciągu dnia.
    Jak więc można stwierdzić na podstawie tylko tych kilku przykładów, niezdrowe korzystanie z nowych mediów lub też uzależnienie się od nich, może prowadzić do wielu negatywnych dla zdrowia dziecka skutków.

Fleksitarianizm i semiwegetarianizm przy okazji

Fleksitarianizm to dieta polegająca na spożywaniu ograniczonej ilości mięsa lub zjadanie mięsa tylko przy okazji, na przykład tylko poza domem.

Semiwegetarianizm to dieta również polegająca na spożywaniu ograniczonej ilości mięsa, ale konkretnego, na przykład tylko drobiu i ryb, bez mięsa czerwonego.

Istnieją również dwa inne terminy, związane z tymi powyższymi:

– pollowegetarianizm dopuszczający spożywanie mięsa drobiu,

– pescowegetarianizm (ichtiwegetarianizm) dopuszczający spożywanie mięsa ryb.

Dopiero po zetknięciu się z tymi terminami, uświadomiłem sobie, że nieświadomie uprawiam coś pomiędzy fleksitarianizmem a semiwegetarianizmem. I nie robię tego z powodu mody na niejedzenie mięsa.

Mam tak od dzieciństwa. Nie lubiłem i za wszelką cenę starałem się nie jeść pewnych rodzajów mięsa. Nigdy nie lubiłem mięs czerwonych, a także w ogóle mięsa w postaci krwawych ochłapów na talerzu. Ani moje kubki smakowe, ani żołądek nie przyjmują do wiadomości istnienia krwawych befsztyków i tym podobnych dań.

Z czasem dołączył do nich zmysł powonienia. Mój nos potrafi wyczuć z odległości setek kilometrów surowe mięso, mięso smażone, szczególnie na smalcu i gotowane lub smażone mięso nie pierwszej świeżości (nawąchałem się go wędrując zawodowo po różnych domach).

Mój organizm buntuje się i nie jestem w stanie ani wysiedzieć w mięsnych smrodzie, który inni zwą zapachem, ani skonsumować różnych mięsnych dań.

I, jak już wspomniałem, nie wynika to ani z mody na wegetarianizm, ani z powodów ideologicznych, to znaczy świadomej rezygnacji z mięsa, aby ograniczyć zabijanie zwierząt.

Mogę być zadowolony, że moja dieta w ten sposób stała się dużo zdrowsza.
I skoro już jem mniej mięsa od przeciętnego Polaka, to cieszę się, że w ten sposób ograniczyłem, jak mawia Szymon Hołownia, sumę cierpienia zwierząt na tym okrutnym świecie.

A jeśli chce mnie ktoś zaprosić na obiad, to jak sami widzicie, lepiej wcześniej zapytajcie, czy będę w stanie zjeść to, czym chcecie mnie poczęstować. Bo może się różnie skończyć…

Boskie zwierzęta Szymon Hołownia

Wiadomo było, że Szymon Hołownia kiedyś napisze książkę o zwierzętach. Nie dlatego, że pisze na każdy temat (chociaż…), ale dlatego, że temat stosunku ludzi wierzących do środowiska, w tym zwierząt, pojawiał się u tego publicysty, a nawet w wypowiedziach papieża Franciszka.

„Boskie zwierzęta” to kompendium wiedzy i niewiedzy na temat zwierząt i naszych z nimi relacji. Hołownia zbiera najważniejsze tezy różnych publikacji na ten temat i daje syntezę obrazu, jaki wyłania się po przyjrzeniu się naszemu stosunkowi do zwierząt. Oczywiście większość z punktu widzenia osoby wierzącej, chrześcijanina, a także wegetarianina, jak się okazuje.

A problemów i wątpliwości, a także mitów i kłamstw na te tematy jest mnóstwo. Spór o to, czy można zadawać cierpienie zwierzętom? Dlaczego pomagać braciom mniejszym, skoro tylu ludzi potrzebuje pomocy? Co właściwie oznacza przywoływane często biblijne hasło „Czyńcie ziemię poddaną”? Czy zwierzęta mają świadomość, samoświadomość i duszę?  Czy podlegają zbawieniu?

Ale ta książka to nie tylko opowieść o mięsie, ale po prostu o ekologii w życiu, wspólnocie ludzi i zwierząt. Rolnictwo to w tej chwili już przemysł. Hołownia podaje szokujące przykłady wskazujące na bezsens takiej produkcji żywności, cierpienia zwierząt. Nie zwracamy uwagi na to, co i ile kupujemy, a potem i tak to wyrzucamy. Najbardziej krwiożerczym gatunkiem na świecie są ludzie, część przedstawicieli tego gatunku po prostu lubi zabijać – patrz myśliwi i polowania.

Ludzie  powinni zacząć zwracać uwagę na to, co robią zwierzętom bezpośrednio i pośrednio. Powinni się wstydzić i przestać. Książka jest nie tylko dla wierzących, ale również dla tych, którzy powtarzają nieprawdy o tym, że chrześcijaństwo i wszyscy katolicy równa się mięsożerność i niszczenie planety.

Hołownia porusza wiele zagadnień, o których, będę szczery, nigdy nawet nie pomyślałem, nie mówiąc o jakimś ustosunkowanie się do nich czy podjęciu działań. A Hołownia podpowiada również, co możemy zrobić w naszym codziennym życiu, aby ograniczyć sumę cierpienia na świcie.

Elokwencja i oczytanie autora jak zawsze robią wrażenie. Książkę warto przeczytać, a nawet trzeba.

Książka “Boskie zwierzęta” Szymon Hołownia >>>

Niespokojny umysł Kay Redfield Jamison

Psychoza maniakalno – depresyjna, choroba afektywna. Ile o niej wiemy, pomijając memy i dowcipy?

Książka „Niespokojny umysł” Kay Redfield Jamison to relacja wprost z chorującego na nią umysłu i to lekarza, profesora psychiatrii i psychologii. Mamy więc podwójne spojrzenie osoby chorującej i specjalisty.

Jamison  studiowała psychiatrię i psychologię, ale jednocześnie nie zdiagnozowała siebie, nie zwróciła się o pomoc przez wiele lat. Opisuje swoje życie z chorobą, stanami euforii i depresji, decyzjami głupimi i groźnymi, szaloną pracą, ucieczkami przed światem. Jak sama napisała, miała szczęście, że przeżyła. Każda taka książka może pomóc komuś wyzwolić się z lęku i wstydu i pomóc poprosić o pomoc.  Szaleństwo wcale nie jest piękne, a dobitnie mówią o tym zniszczone relacje, leczenie, psychoterapia, próba samobójcza opisane w tej książce.

Oddajmy głos Kay Redfield Jamison:

„W tym rodzaju szaleństwa występuje pewien szczególny rodzaj cierpienia, uniesienia w samotności i przerażenia.  Gdy jesteś na szczycie czujesz się cudownie.   Idee i wrażenia przebiegają szybko i często jak wybuchające gwiazdy, podążasz za nimi aż do czasu, gdy znajdziesz coś lepszego i mądrzejszego. Nieśmiałość znika, nagle pojawiają się odpowiednie słowa i gesty i jesteś pewna, że potrafisz przekonywać ludzi o słuszności swoich poglądów. Znajdujesz interesujące cechy w pozornie nieciekawych ludziach.  Namiętność erotyczna jest wszechogarniająca i czujesz niepohamowaną potrzebę bycia uwodzoną i uwodzenia. poczucie łatwości wykonywania wszelkich zadań, intensywność doznań, wszechmoc, dobre samopoczucie, przekonanie o finansowej pomyślności oraz Euforia przenikające do szpiku kości. Jednak w którymś momencie wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Idea goni ideę zbyt szybko i jest ich zdecydowanie za dużo; poczucie jasności zastępuje przemożne zagubienie. Pamięć zanika. Poczucie humoru i zainteresowanie twarzami przyjaciół zmienia się w niepokój i obawy.  Wszystko co uprzednio zmierzało we właściwym kierunku, teraz zmierza w przeciwnym – jesteś nerwowa, zła, przestraszona, tracisz kontrolę i całkowicie pogrążasz się w najczarniejszych zakamarkach swego umysłu. Nigdy nie podejrzewałam, że takie miejsca tam się znajdują. To nigdy się nie kończy, bo szaleństwo tworzy swoją własną rzeczywistość. Trwało to przez wiele dni, aż w końcu tylko inni potrafią ci uzmysłowić, jak dziwaczne, szaleńcze i bezcelowe są twoje zachowania, gdyż mania jest na tyle łaskawa, żeby częściowo odbierać wspomnienia.

Co dzieje się później, po zażyciu leków, po spotkaniu z psychiatrami, po okresie rozpaczy, depresji, przedawkowania leków? Pojawiają się wszystkie te szarpiące wątpliwości, z którymi należy się uporać. Kto jest zbyt uprzejmy, by powiedzieć mi coś wprost na ten temat? Kto i o czym wie? Co robiłam? Dlaczego? I najbardziej dręczące pytanie: kiedy to nadejdzie ponownie?

Wtedy pojawiają się gorzkie wspomnienia, czyli zażywanie leków, niechęć do nich i zapominanie zażywania. Ale przecież zażywanie leków jest konieczne. Świadczą o tym blokowane karty kredytowe, czeki do pokrycia na ogromne sumy, konieczność czynienia wyjaśnień w miejscu pracy i przepraszania znajomych. Szczątkowe wspomnienia co robiłam? Zakończone lub zniszczone przyjaźnie. I ciągłe pytania kiedy to wystąpi ponownie? Które z moich uczuć są prawdziwe? Które z moich ja jest prawdziwe? Czy to dzikie, impulsywne, chaotyczne, pełne energii i zwariowane? Czy nieśmiałe, wycofane, zdesperowane z myślami samobójczymi, przygnębione i zmęczone? Prawdopodobnie każde po trochu. Pozostaje tylko nadzieja, że żadne z nich nie jest moim prawdziwym ja w zbyt wielkim stopniu.”

Książka „Niespokojny umysł” Kay Redfield Jamison >>>