Ciche zabawki nie istnieją!

Dałem ten wykrzyknik w tytule, bo chyba głuchnę. Przyczyna może być tylko jedna: zabawy Dzieciaka.

Otóż Dzieciak, czymkolwiek by się nie bawił, to nie dość, że zabawki wydają różne głośne dźwięki, to jeszcze on sam lubi wydawać przy tym dodatkowe okrzyki i wrzaski.

Weźmy te zabawki. Większość z tego dziadostwa wydaje jakieś przerażające dźwięki typu odgłosy wiercenia, piszczenia, ryku dzikich zwierząt albo, co chyba jest najgorsze, piosenki śpiewanej po chińsku przez dziecięcy chór! I nikt mi nie wmówi, że dzieci mają anielskie głosiki! Na pewno nie chińskie. Część z nich potrafi w kółko odtwarzać tę samą melodię, aż się wyczerpie bateria. Inne same dzwonią i zawsze mam wrażenie, że słyszę nie jakiś nagrany dźwięk, a teściową.

A Dzieciak i jego aparat głosowy również nie dają normalnie żyć i sprawiają, że chodzę z obolałą głową i watą w uszach. Nie dość, że naśladuje dźwięki wydawane przez te cholerne zabawki, to jeszcze wymyśla sobie jakieś własne, czasami brzmiące jak sam Jan Himilsbach. A przecież Dzieciak nie miał jeszcze mutacji!

Tylko naiwny może myśleć, że jak się dziecku da do zabawy coś, co w rękach dorosłego nie wydaje głośnych dźwięków, to dziecko nie zrobi z tego czegoś na kształt młota udarowego.

Kartką papieru można pocierać o różne przedmioty. Można na niej rysować i emitować odgłosy rysowanych zwierząt. Gąbką (choć kto daje dziecku do zabawy gąbkę?) również można pocierać, rozerwać na kawałki i zjadać ją, pokasłując jak całe gruźlicze sanatorium. Książką można walić w ściany lub w łepetynę kolegi.

Co jeszcze jest ciche? Nic nie ma takiego przedmiotu, z którego nie można zrobić absolutnie irytującej i ogłuszającej rodziców zabawki! A jak zabieram Dzieciakowi wszystko i każę posiedzieć cicho przez 5 minut, to oczywiście zaczyna używać strun głosowych i całego ciała jak Bobby McFerrin, któremu brak muzykalności. Nawet jedzenie przeradza się w orgię dźwięków rodem z siedziby orków z „Władcy pierścieni”.

Nie wiem co dalej. Myślałem o wypożyczeniu od rządu tych szklanych kabin, co to gdy się do nich wejdzie, to nic na zewnątrz nie słychać, żeby szpiedzy nie podsłuchiwali. Niestety, nie wypożyczają. 

Skomentuj!

Leave a Reply

%d bloggers like this: