Depeche Mode Serhij Żadan

1993 rok. Kolesie powinni się uczyć, studiować, ale czas spędzają głównie na piciu. Panowie urządzają ekskursję po Charkowie w poszukiwaniu swojego kolegi, któremu umarł ojciec, a właściwie ojczym, jeden chuj, jak mówią. Alkoholowy trip pełen przygód, opowieści i wspomnień.

Serhij Żadan, mój rówieśnik, pisze o czasach mojej młodości, o świecie, który dobrze znałem i jak się okazuje, jest to świat, za którym tęsknię. Świat może był brzydszy, ale chyba ciekawszy i prostszy.

Na dodatek to jest również dobra powieść. Czytając opowieść za opowieścią śmiałem się, bo jest też humor, no i tragikomizm, bo w końcu to jest wschód Europy. I znowu tu jeden system przechodzi w drugi, ludzie są pogubieni, a bohaterowie powieści piją i ćpają. „Depeche Mode” to także piękny i ohydny język, słowotoki postaci, zdania długie jak kac bohaterów tek powieści.

A skąd tytuł? A to już sobie przeczytajcie. Ale historia zespołu Depeche Mode w powieściowej audycji radiowej to już kompletny odlot.

Skomentuj!

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: