Ja ci, gówniarzu, pokażę!

Dzieciak narozrabiał, nie da się ukryć, nie ma co udawać, że nie. Przy okazji pojawił się jednak pewien problem.

Dzieciak narozrabiał, brzydko się zachował w stosunku do swojego kolegi. I wtedy matka kolegi, zamiast do nas, jego rodziców, zadzwoniła do Dzieciaka…

Nie spodobało mi się to. Dlaczego dorosły dzwoni do kolegi swojego dziecka, a nie do jego rodziców? Rozumiem, że dziecko łatwiej jest przestraszyć, zmanipulować, a na pewno przekonać, że coś jest jego winą. Oczywiście zapytałem o to, a pani raczyła użyć takiego argumentu: Nie chciałam w to mieszać rodziców.

Zaraz, zaraz! Przecież już się wmieszała między dzieci, więc rozumiem, że nie chciała nas angażować w sprawę, tylko nas, bo ona przecież już była mocno zaangażowana. Niestety, nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi, tłumaczenia były niejasne. Sprawą się oczywiście zajęliśmy.

Jednak pewien niepokój w nas pozostał. Dlaczego dorosła osoba postanowiła zadzwonić do dziecka i z nim załatwiać sprawę swojego dziecka? Dlaczego nie zadzwoniła do nas, jego rodziców (numer telefonu posiada)? W ostateczności można przecież również skontaktować się z innymi rodzicami przez szkołę.

Wystarczy wyobrazić sobie zdenerwowanego rodzica, a nie odmawiam do tego prawa!, który idzie pod szkołę czy na podwórko, i sam wymierza sprawiedliwość dziecku, które w jego mniemaniu skrzywdziło jego córkę czy syna. A zdarzają się niestety tego typu incydenty! O „wychowawczych” przemowach i pouczeniach kierowanych do rówieśników swoich dzieci nie wspomnę, a przecież te zdarzają się częściej.

Stąd mój apel do rodziców. Oprócz sytuacji, które wymagają natychmiastowych reakcji, typu przemoc czy zagrożenie zdrowia lub życia, nie załatwiajcie spraw swoich dzieci z innymi dziećmi. Od tego mają rodziców, żeby to z nimi porozmawiać, a oni są od tego, aby sprawy wyjaśnić. Jednym zdaniem: rodzic powinien zgłosić się do rodzica, a nie próbować w emocjach wychowywać czyjeś dzieci. Może się to skończyć nie tylko zdenerwowaniem innych rodziców, ale przede wszystkim krzywdą kolejnego dziecka.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: