Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.

“Wszystko, co patriotyzmu i historycznego dotyczy uczucia, tak wielkie jest i wielmożne w narodzie tym, iż zaiste że kapelusz zdejmam przed ulicznikiem warszawskim – ale – ale wszystko to, czego nie od patriotyzmu, czego nie od narodowego, ale czego od społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie nikczemne, że strach wspominać o tym !

(…)

Jesteśmy żadnym społeczeństwem.

 

Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym.

 

Może powieszą mię kiedyś ludzie serdeczni za te prawdy, których istotę powtarzam lat około dwanaście, ale gdybym miał dziś na szyi powróz, to jeszcze gardłem przywartym chrypiałbym, że Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród.

Kto zaś jedną nogę ma długą jak oś globowa, a drugiej wcale nie ma, ten – o! jakże ułomny kaleka jest !

Gdyby Ojczyzna nasza była tak dzielnym społeczeństwem we wszystkich człowieka obowiązkach, jak znakomitym jest narodem we wszystkich Polaka poczuciach, tedy bylibyśmy na nogach dwóch, osoby całe i poważne – monumentalnie znakomite. Ale tak, jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł – i jesteśmy karykatury, i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech olbrzymi… Słońce nad Polakiem wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem…”

Cyprian Kamil Norwid z listu do Michaliny Zaleskiej z 1862 roku.

Te znane cytaty przyszły mi na myśl, gdy obserwowałem, po raz kolejny zresztą, jak obchodzimy nasze święta narodowe i jak zachowujemy się na co dzień. I to też nic nowego, mam wrażenie, że tacy po prostu jesteśmy od setek lat. Widać trudno pozbyć się pewnych cech, których istnieniu wielu oczywiście zaprzecza. Niektórzy nawet swoim postępowaniem, życiorysami, ale wydaje się, że to nieliczne wyjątki. Jako masa nadal jesteśmy tacy, jakimi widział nas Norwid tyle lat temu.

Piękne stroszenie piórek, usta pełne wzniosłych słów, łącznie z tą, że zginą za Ojczyznę, jak będzie trzeba. A jednocześnie brak szacunku do innych, prywata, złodziejstwo. O pracy na rzecz społeczności nie wspominając. A gdy nadejdzie kolejna wojna, to znowu się okaże, że nie jesteśmy przygotowani, wielu ucieknie, inni machną ręką, a kolejni będą chętnie bezsensownie ginąć. Tyle zostanie z podniosłych deklaracji i oczu pełnych łez na widok polskiej flagi. Ci z emigracji będą mówić, jak się powinno tu żyć, a ci, którzy będą tu żyć, będą robić rzeczy straszne, ale później zabraknie im odwagi, aby się do nich przyznać.

Nic nowego. Norwid niestety się nie mylił. Mocny podział społeczeństwa, brak szacunku do innych, niechęć do pracy od podstaw, organicznej, przetrwanie od powstania do powstania mające uciszyć sumienie, od jednych emocji do kolejnych. I nic się nie zmieni.

 

Skomentuj!

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: