Na wschód od zachodu Wojciech Jagielski

Koleżka ma 40 lat, jego dziewczyna to Maggie. Duńczyk Eliksir jest z wykształcenia filozofem, jego dziewczyna ma na imię Karen. Święty błąka się po Indiach od trzydziestu lat. Kamal to Polka, córka znanej dziennikarki. Jej syn ma na imię Lhamo.

Hipisi, którzy mieszkają w Indiach i szwendają się po tym kraju i sąsiednich od wielu, wielu lat. Niektórzy całe życie. Ludzie, którzy z różnych powodów opuścili zachód i postanowili, że wschód będzie ich domem. Autor postanowił opisać ich koleje losu i region świata, który pomimo naszych podróży i medialnych relacji, nadal nie jest dobrze znany. To właśnie w Indiach Jagielski, dziennikarz i reportażysta głównie wojenny, stwierdził, że oprócz ludzi ważne są dla niego także miejsca.

Losy kilkorga z nich, spotkanych przez siebie w czasie reporterskich podróży, opisał Wojciech Jagielski w książce „Na wschód od zachodu”. Z hipisowskich ideałów wyleczyłem się wiele lat temu, ale z ciekawością sięgnąłem po tę książkę. Oprócz prasowych artykułów nie wiedziałem wiele o Dzieciach – Kwiatach mieszkających w Indiach. Lektura okazała się nie tylko pożyteczna, ale również po prostu wciągająca. Na przykładzie kilku życiorysów, Jagielski zdołał opisać całą hipisowską epokę i zmiany, które zaszły na subkontynencie indyjskim i przyległościach.  

A Indie to region niezwykły i dla nas wciąż z wieloma tajemnicami. Także tymi dotyczącymi mieszkających tam Europejczyków. W Erze Wodnika wielu z nich, podążając śladami zarówno swoich znajomych, pisarzy czy The Beatles, trafiło do Indii i przebywa tam do dziś. Poszukiwali czegoś nowego, mistycyzmu, oświecenia, chcieli poznać siebie. Uciekali przed konsumpcjonizmem, hipokryzją, zepsuciem zachodu. Także przed wojną, ale niestety na wschodzie wojny również wybuchały. Zmieniał się także region. Pojawiało się coraz więcej zwykłych turystów, wraz z nimi rozrastał się przemysł turystyczny, starzy hipisi stracili swoje enklawy. Wielu z nich jednak, pomimo dotarcia do regionu zachodniego stylu życia i związanych z nim negatywnych zjawisk, pozostało. Odnoszę wrażenie, że niektórzy demonizowali zachód i mitologizowali wschód.

Hipisi ruszali w drogę, aby znaleźć sens, odkryć tajemnice szczęśliwego życia, życia w harmonii ze sobą, światem i wszechświatem. Chcieli wolności od narzuconych praw, zwyczajów, przywiązań i oczekiwań. Ilu z nich znalazło to, czego szukało? Ilu nie przyznaje się do porażki? Ilu z nich zaznało rozczarowania, szyderstw, samotności? Wolność, miłość, braterstwo, harmonia, pokój. Co z tego zostało?

To nie jest typowy reportaż. a tym samym „typowy Jagielski”, ale jest równie dobry jak jego wcześniejsze książki. Wciąga w opisywany świat, a oddając głos bohaterom sprawił, że są czytelnikowi jeszcze bliżsi. Do tego stopnia, że chętnie dowiedziałbym się jakie są ich dalsze losy. Polecam.

„Tułaczka jest niekoniecznie poniewierką, raczej drogą do osiągnięcia świętości i doskonałości, najwyższej prawdy i wyzwolenia. Wyruszyć w drogę wydaje się więc pierwszym i koniecznym warunkiem wszelkiej odmiany i naprawy życia.”

Książka Na wschód od zachodu Wojciech Jagielski >>>

Facebook Comments

Skomentuj!

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: