Rock nie umarł, czyli playlista #12

Wovenhand – że co? że rock umarł? No to posłuchajcie choćby ich!

Wild Beats – ci Anglicy to nie są znowu takie dzikie bestie. A szkoda.

Thank You Scientist – amerykański zespół grający rock progresywnego, z poszerzonym, w stosunku do zwykłego bandu, instrumentarium.

The Avalanches – niech Was nie zmyli nazwa, to nie grupa z lat 50-tych czy 60-tych, ale współczesna australijska grająca elektronikę. Chociaż…

Vangelis – lat kilkadziesiąt w interesie.

The Pineapple Thief – Anglicy ładnie grają, ale mogliby częściej z większą energią.

Wilco – to przede wszystkim Amerykanin Jeff Tweedy. Ładnie, proszę, państwa, grają.


 

Atmosphere – taki polski zespół, który nagrał udaną płytę, i jeszcze jedną, i na tym koniec, a śpiewał w nim Marcin Rozynek.

Chris i Rich Robinsonowie – bracia, dawniej razem w zespole The Black Crowes, który był świetny. Teraz obydwaj solo, ale też jest bardzo dobrze. Southern rock, blues, soul!

Organek – kolejny przykład, że współcześnie też można komponować fajne rock`n`rollowe numery.

Nick Cave And Warren Ellis – nie tylko grają razem w różnych zespołach, ale jako duet pisują muzykę do filmów.

Power of Trinity – polski zespół mieszający rock, reggae, dub, eletronikę i mądre teksty.

Paristetris – Jazz-Rock, Punk, Avantgarde, Experimental, Parody. Tyle mądrale o zespole Marcina Maseckiego. Trzeba posłuchać.

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: