Facebook w trzech odsłonach

Facebook w trzech odsłonach

Trzy problemy Facebooka i innych portali społecznościowych

Facebook powstał w 2004 roku i zdołał pozyskać 2 miliardy użytkowników. Z tym portalem społecznościowym związanych jest ponad 16 milionów osób. Mark Zuckerberg na razie nie musi się martwić swoimi dochodami z tego portalu, choć trzy rzeczy z pewnością go zaniepokoiły.

Coraz mniej młodych osób korzysta z Fejsa. Oczywiście nie dlatego, że nie lubią social media, tylko dlatego, że wybierają inne portale (w tym również należący do Zuckerberga Instagram). Oznacza to, że wśród kolejnych pokoleń mieszkańców ziemi Facebook nie będzie już tym najmodniejszym portalem, na którym wszyscy muszą mieć konta. Mnóstwo ludzi twierdzi, że Facebook to samo zło, ale czy inne portale społecznościowe są lepsze? Czy uzależnienie od jednego różni się czymś od uzależnienia od innego portalu? Problem raczej w niezdrowym korzystaniu z internetu w ogóle, a nie tylko z konkretnych stron. Choć biorąc pod uwagę kolejne, zdobywające popularność strony, z coraz dziwniejszymi, żeby nie powiedzieć głupszymi, funkcjami, może jednak coś jest na rzeczy…

Drugi problem to oczywiście problemy Facebooka z ochroną danych i wykorzystywaniem ich bez wiedzy użytkowników. To, że pozwalamy różnym stronom na użytkowanie naszych danych, bo właściwie nie czytamy regulaminów tych stron, to oczywistość. Problemem są jednak afery z wyciekiem danych lub ich nieprawnym wykorzystywaniem przez portale. I nie dotyczy to tylko Facebooka. Afery z tym związane mogą sprawić, że z Fejsa odchodzić będą kolejne osoby z obawy przed utratą prywatności, wykorzystaniem informacji na ich temat przez różne firmy lub polityków. Okazać się więc może, że im dłużej korzystamy z portalu społecznościowego, tym mniej mamy na nim znajomych. A przecież chodzi o coś wręcz przeciwnego.

Trzeci problem to narastająca liczna fałszywych kont, botów i fake newsów. Wszyscy oczywiście deklarują walkę z tymi zjawiskami, również Facebook, ale czy jest możliwe zlikwidowanie wszystkich fejkowych kont, tych służących rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji, służących propagandzie? Być może social media zostaną uratowane przed tym dzięki nowym technologiom, ale potrzebne będą nowe rozwiązania techniczne. I oczywiście wola walki ze strony właścicieli portali społecznościowych.

To tylko trzy z problemów portali społecznościowych, których Facebook cały czas jest najpotężniejszym przedstawicielem. Gonią go inne młode wilki social media. I kiedyś dogonią i przegonią. Problem nie w tym, czy te nowe będą głupsze lub mądrzejsze. Problem w tym czy ludzie nauczą się mądrego z nich korzystania.

Facebook. Kochasz – nienawidzisz

Dawno, dawno temu… Nie, nieprawda, to wcale nie wydarzyło się tak dawno. Zaledwie w 2004 roku  Mark Zuckerberg i jego kumple uruchomili Facebooka. Na temat tego portalu społecznościowego i jego właściciela powstały filmy, książki i mnóstwo artykułów.

Gdy Facebook wchodził do globalny rynek, opisywany był między innymi jako portal, dzięki któremu będziemy mieli cały internet na jednej stronie. Stronie, która połączy wszystkie inne. Ja nie bardzo potrafiłem sobie wyobrazić, jak to może wyglądać, ale nie tylko to przerosło moją wyobraźnię. A gdy w 2008 roku ruszyła polska wersją językowa, nie od razu zarejestrowałem się na Facebooku. Pojawiłem się na nim mniej więcej po roku, ponieważ zdałem sobie sprawę, że Nasza Klasa nie ma przed sobą przyszłości.

W tej chwili Facebook to ponad 2 miliardy użytkowników, z których większość loguje się na portalu codziennie. Przez dziesięć lat stał się on stałym elementem życia mnóstwa ludzi. Część z nich właściwie nie wylogowuje się z tej strony, jest dostępna non-stop przez całą dobę.

Zostań z nami na zawsze!

Facebook robi wszystko, aby utrzymać użytkowników na stronie jak najdłużej, ponieważ to się po prostu jej opłaca. Firmy, organizacje i instytucje, a także oczywiście prywatne osoby, mogą zapłacić Facebookowi i reklamować co tam sobie zażyczą. Są to już miliardy dolarów zysku rocznie. Dzięki tym pieniądzom Facebook jest darmowy dla wszystkich. Choć po zastanowieniu się powinniśmy się zorientować, że nie do końca jest tak, że nic Facebookowi nie płacimy, nawet nie zamawiając na nim reklam.

Płatny Facebook

Płacimy Facebookowi głównie swoim czasem. Większość z nas nie wyobraża sobie nie zajrzeć na portal choć raz dziennie. Goni nas tam niepokój, że mogło wydarzyć się coś ważnego, a my o tym nie będziemy wiedzieć, że nasi wirtualni znajomi i ci, których znamy osobiście, wstawili post, który jest tak ważny, że koniecznie musimy go przeczytać od razu, bo inaczej… No nic się nie stanie, ale niepokój pozostaje. Naukowcy twierdzą, że człowiek jest w stanie mieć do 150 znajomych, potem już właściwie nie bardzo jest jak podtrzymywać znajomości. A jednak na Facebooku można mieć ich tysiące. Trzeba więc zadać pytanie, jaka jest jakość tych znajomości i czy tym mianem można określać tę formę kontaktów.

Płacimy Facebookowi również zawężeniem pola widzenia, a mówiąc wprost, ograniczeniem naszych horyzontów. Bańki informacyjne, którymi otoczyliśmy się na tym portalu (choć nie tylko tam), ograniczają nam dostęp do zróżnicowanych informacji, również tych, które odstają od naszego światopoglądu. Zapraszamy do znajomych przede wszystkim osoby, z którymi się zgadzamy, polubiamy strony, które odzwierciedlają nasze poglądy. W ten sposób zamykamy się w nieprzepuszczalnych bańkach, które wzmacniają nasze poglądy. Niestety również te najgłupsze, ale mity, kłamstwa, półprawdy, post-prawda i fake newsy to tematy na inną opowieść.

Facebook od początku robi wszystko, aby być centrum internetowego wszechświata i przywiązać użytkowników do siebie na życie i śmierć. Na wielu stronach możemy zalogować się przy użycia facebookowego konta (funkcja Facebook Connect). Dzięki czemu nie musimy pamiętać loginów i haseł do tysięcy stron i aplikacji. Przez Facebooka możemy dokonywać płatności czy wysyłać pliki, pracować zespołowo. Możemy również, pisać, dzwonić, komunikować się z ludźmi dzięki funkcji Facebook Messenger. Możemy naprawdę dużo i cały czas coraz więcej. I nie zapominajmy o podstawowej funkcji, czyli prowadzeniu czegoś w rodzaju bloga, choć nie trzeba być twórczym, wystarczy przecież udostępniać czyjeś wpisy, linki do stron, filmiki czy memy. 

A regulamin znasz?

Jesteśmy przywiązani do Facebooka, choć część z nas zapłaciła za jego korzystanie również utratą swoich danych. Co jakiś czas słyszymy o kolejnej aferze. Facebook a to nie wie, że gry na portalu stały się bramą, przez którą ktoś kradnie nasze dane, albo sam udostępnia nasze numery telefonów innym firmom.  Po każdej informacji, że Facebook robi z użytkownikami i ich danymi co chce, na osiach czasu pojawiają się oświadczenia, że dany użytkownik nie pozwala na używanie swoich danych, informacji o sobie, a także swoich zdjęć. No niestety, ludzie naiwni, ale to nie działa! Rejestrując się na Facebooku, akceptujecie  jego regulamin. Którego nie przeczytaliście ani Wy, ani ja. Którego nie przeczytała znakomita większość użytkowników, bo po prostu nie czytamy regulaminów żadnych strona, z których korzystamy. Płacimy więc Facebookowi również własnymi danymi.

Hassliebe

Użytkownicy Facebooka lubią na niego narzekać, nie tylko z powodów wyżej wymienionych. Każda nowa funkcja, każda najdrobniejsza zmiana to dobry powód do narzekania na Facebooka i tego niedobrego  Marka Zuckerberga. Jednocześnie stosunkowo niewiele osób korzystających z tego portalu rezygnuje z jego używania i likwiduje konto. Zresztą przy jego likwidacji jest okres przejściowy, więc jest nadzieja dla osób, które kliknęły Usuń pod wpływem impulsu i tych, które jednak się zorientowały, że chcą nadal mieć konto na fejsie. Przed ostateczną likwidacją konta powstrzymuje nas stwierdzenie, że przecież „są tam wszyscy”. I nie jest ono dalekie od prawdy. Niewiele znam osób, które nie mają konta na tym najpopularniejszym portalu świata, a jeszcze mniej tych, które miały takie konto i je zlikwidowały.

Istnieje takie wyrażenie jak love-hate relationship, po niemiecku  Hassliebe. Ta silna emocjonalnie ambiwalencja doskonale charakteryzuje stosunek do portalu dużej liczby jego użytkowników. Kochamy Facebook i jednocześnie go nienawidzimy. Traktujemy tę stronę jak żywą istotę, a przecież to tylko narzędzie. Dzisiaj najpotężniejsze tego typu narzędzie na świecie. A jutro może go nie być. Nie takie zjawiska obserwowano w historii świata.  

PS. Nie zapomnij polubić mojego Facebooka!>>>

WordPress jako serwis społecznościowy, czyli zrób sobie Facebooka

Wordpess dzięki systemowi wtyczek, rozszerzeń i różnych szablonów może być zamieniony w różnorodne serwisy, w tym w serwis społecznościowy.

Tak, na bazie WordPressa każdy może sobie zrobić swój własny Facebook. Oczywiście taki serwis społecznościowy będzie dużo prostszy, ale jeśli ktoś chce skupić wokół siebie czy swojej marki własną społeczność, to jest to dobre rozwiązanie. Na przykład dla wspólnoty mieszkaniowej, szkoły, małego miasta itp.

Jak więc przekształcić WordPressa w medium społecznościowe? Po prostu wgraj odpowiednią wtyczkę, czyli najbardziej popularną –  BuddyPress. Ma ona również dodatkowe rozszerzenia, szablony, więc można sobie bardzo prosto rozbudować swój własny serwis. I posiadać te wszystkie funkcje dużych serwisów tego typu: profile, strumienie aktywności, połączenia z przyjaciółmi, prywatne wiadomości, różne grupy.

Podstawowa wersja BuddyPress jest bezpłatna i szukasz ją i instalujesz tak jak i inne wtyczki WordPress. Albo pobierz stąd 

Kto wie, może zaczynając od WordPressa skończysz będąc właścicielem następnego Facebooka?

 

 

Jak połączyć Facebooka i Twittera

Jak połączyć Facebooka z Twitterem?

Nie trzeba szukać na swojej facebookowej stronie jakichś ustawień i tym podobnych. Wystarczy, że klikniesz w ten magiczny i niezwykle pomocny link, a przeniesiesz się wprost do aplikacji, dzięki której połączysz wybrane strony z Facebooka z Twitterem.

 http://www.facebook.com/twitter/  

Co więcej, może wybrać co chcesz publikować na Twitterze za pomocą Facebooka:

zmiany statusu

zdjęcia

film

linki

notatki

wydarzenia

Po prostu zaznaczasz „ptaszkiem” poszczególne kategorie.

Taka automatyzacja upraszcza pracę i oszczędza czas. 

Lista mailingowa – metody powiększania listy adresowej

Jak budować listę mailingową? Oto 38 metod na budowanie listy mailingowej i zwiększanie ilości subskrybentów:

1. Ustawienie linku do strony przechwytującej w stopce maila.

2. Ciekawe, przydatne artykuły na blogu – przyciągną czytelników do zapisania się na newsletter.

3. Umieszczenie formularza zapisu na blogu.

4. Formularz zapisu pod każdym wpisem na blogu i stronie.

5. Opinie – proś o opinie czytelników swojego newslettera, darmowego produktu. Pozytywne opinie przyciągną kolejnych subskrybentów.

6. Przekazywanie linku zapisu przez czytelników – proś ich o polecenie. Zadowoleni z informacji polecą Twój newsletter innym.

7. Co-rejestracja, Ko-rejestracja – ustaw co-reg w autoresponderze, którego używasz. Dodaj zachęcający do zapisu opis.

8. Komentarze i doradzanie na blogach i forach – zamieść link do zapisu. Nie spamuj!

9. Wymiana mailingu (ad swaps) – z osobami, które mają listy i piszą na podobne tematy co Ty. Wyjdź do nich z propozycją wzajemnego wysłania mailingu.

10. Artykuły do przedruku – zamieszczaj je wraz z linkiem do zapisu.

11. Zakup mailingu na Allegro – pamiętaj, aby sprawdzić komentarze o sprzedającym, sprawdzić ile mailingów wysyła dziennie czy tygodniowa. Kupuj mailing do list tematycznych a nie do jakiej popadnie.

12. Formularze subskrypcyjne na portalach społecznościowych (social media).

13. Prosty zapis – proś o jak najmniejszą ilość danych osobowych. Dołącz link do Polityki Prywatności. Możesz skorzystać z mojej jako wzoru Polityka Prywatności wzór

14. Poinformuj jak często wysyłasz wiadomości – czytelnik nie przestraszy się, że będzie zbyt często otrzymywał wiadomości.

15. Poinformuj o możliwości wypisania się z newslettera w każdej chwili.

16. Umieść fragmenty swoich newsletterów – zachęć próbką potencjalnych czytelników próbką.

17. Daj bonus, prezent w zamian za zapisanie się na listę – daj informacje użyteczne i przydatne, które można wykorzystać.

18. Pozwól na kopiowanie i publikowanie swoich treści z newslettera – zastrzeż tylko, że nie można zmieniać treści i linków.

19. Dołącz link lub przycisk zapisz się do newslettera – czytelnicy mogą przecież przesyłać go dalej, więc może ktoś będzie chciał się zapisać.

20. Pop-up – wyskakujące okienko można łatwo uruchomić na blogu i stronie. Zobacz u mnie na jednej ze stron>>>

21. Przekierowanie exit splash  – po zamknięciu strony czytelnik zostaje przekierowany do formularza zapisu.

22.  Wtyczka WordPress – dostęp do treści po zapisaniu się na listę.

23. Zagięta kartka, peel away, expand corner, page peel – w rogu czytelnikowi ukazuje się zachęta do zapisu. Nie przeszkadza, za to kusi.

24. Szkolenie – webinar z formularzem zapisu na listę – szkolenie jest darmowe, jedyne co trzeba zrobić, aby uczestniczyć to zapisać się na listę mailingową. Poproś zapisujących się, aby poinformowali o szkoleniu swoich znajomych.

25. Umieszczaj formularz zapisu gdzie się da.

26. Reklama w Google AdWords – trzeba spróbować obejść przepisy Google AdWords: stwórz stronę, która wygląda tak samo jak docelowa strona squeeze page, ale zamiast formularza zapisu jest link do właściwej strony z tymże formularzem zapisu.

27. Dawaj darmowy kurs, darmowy ebook, zniżka na zakupy, kupon rabatowy, darmowe konsultacje.

28. Zamieszczanie linków do archiwum newslettera – oczywiście tam muszą się znajdować formularze zapisów.

29. Poinformuj, że czytelnicy newslettera są wyjątkowi – oczywiście nie z wyglądu, tylko dlatego, że tylko oni będą otrzymywać specjalne bonusy, zniżki, itp.

30. Konkurs – zorganizuj konkurs, w którym warunkiem jest oczywiście zapis na listę. W regulaminie konkursu musi być zapis, że osoba biorąca udział w konkursie wyraża zgodę na otrzymywania informacji za pomocą poczty email.

31. Kody QR – czytelnik skanuje kod i zapisuje się na listę. Kody QR możesz również umieszczać na swoich gadżetach reklamowych.

32. Budowa listy offline – formularze, zgoda na fakturze, adres na wizytówce, uzyskanie zgody w trakcie rozmowy telefonicznej.

33. Stwórz darmowy kurs email – na przykład dając w odcinkach darmowe fragmenty poradników.

34. Stwórz newsletter z cytatami – czytelnicy lubią otrzymywać krótkie wiadomości a Ty treść takiego mailingu zdobędziesz łatwo i za darmo. Zobacz moje: Cytaty

35. Kierowanie ruchu z reklam – Facebook, AdTaily i inne.

36. Filmy video na YouTube, Vimeo – zamieszczaj pod filmami linki do zapisu z obietnicą, że z newslettera widz dowie się jeszcze więcej.

37. Marketing wirusowy – stwórz raport, ebook z użytecznym contentem i linkiem do zapisu.

38. squeezepage, landing page – to oczywista oczywistość, że musisz je mieć!

A jeśli znasz jeszcze jakiś sposób na budowanie listy – zostaw informację w komentarzu!