Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska

Zobaczyłem tylko tytuł tej książki i oczywiście od razu dopisałem do listy książek do przeczytania. Dopiero potem zorientowałem się, że nie do końca jest to książka o fotografii. A po przeczytaniu utwierdziłem się w swoim przekonaniu, ale czas spędzony z tą książką nie był stracony.

„Wędrowny Zakład Fotograficzny to autorska praktyka fotograficzna, która nawiązuje do rzemieślniczej tradycji wędrownych fotografów. Od 2012 jeżdżę latem wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski starym Volkswagenem T3. Na życzenie wykonuję spotkanym osobom – mieszkańcom przygranicznych wiosek – portrety, które na miejscu drukuję i wymieniam na opowieści oraz jedzenie.”

To autorka o swoim pomyśle, który zakończył się napisaniem książki. Jedna z bohaterek mówi, że ten wędrowny zakład nie jest fotograficzny, tylko psychologiczny. I ma rację.

Wykonywanie portretów ludziom na pograniczu musiało skończyć się opowieściami o ich życiu, historii, teraźniejszości, marzeniach. Fotografowani wyciągali ze swoich szuflad zdjęcia i dzielili się swoim życiem. Sporo, niestety, w tych opowieściach rozczarowań, tragedii, chorób, biedy, nieudanych związków, niezrealizowanych marzeń i celów.

Drugi wątek tej książki to opisy samej podróży, problemów, zabawnych sytuacji, no i przygód, które spotkały Agnieszką Pajączkowską w trasie. Gdyby ktoś chciał zrealizować podobny pomysł, to po lekturze będzie już wiedział jak się do niego przygotować. I czy w ogóle podejmować się takiego trudnego zajęcia, jakim jest prowadzenie wędrownego zakładu fotograficznego. Trudności techniczne i w podróży to jedno, a drugie to obciążające psychikę spotkania i opowieści ludzi.

Polecam książkę i polecam stronę projektu, na której znajdziecie więcej informacji i oczywiście zdjęcia:

Wędrowny Zakład Fotograficzny>>>

Skomentuj!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: