Dom kłamczuchów Dezső Kosztolányi

Niewielu jest czytelników, którzy sięgają po książki starsze, na przykład sprzed 100 lat. Ja również rzadko czytam książki wydane kilkadziesiąt lat temu.

Pod wpływem jakiejś recenzji sięgnąłem jednak po zbiór opowiadań „Dom kłamczuchów”, które napisał Dezső Kosztolányi. Był węgierskim pisarzem, poetą, dziennikarzem i tłumaczem.

Kilkadziesiąt, w większości krótkich opowiadań, to świat, który bezpowrotnie minął. I elegancki język, bo nie znajduję innego określenia na zdania, które znajdziemy w tomie. Bohaterowie to ludzie w różnym wieku, wykonujący różne zawody i reprezentujący wszystkie warstwy społeczne początku XX wieku.

Bohaterom opowiadań przytrafiają się rzecz, które trudno wyjaśnić, pakują się w różne tarapaty, nie radzą sobie z życiem, a świat i inni ludzie nie są im przyjaźni.

Dezső Kosztolányi był dobrym obserwatorem życie społecznego i wewnętrznego. Potrafił doskonale przedstawić nasze skomplikowane, a jednocześnie proste życie. Opisał smutek, zabawa, humor, choroby, śmierć, gra pozorów, prawda i kłamstwo, czyli składowe codziennego życia również dzisiaj.

Niektóre z tekstów się zestarzały, ale całość jest nadal urocza, dobrze napisana i wciągająca.

Książka Dom kłamczuchów Dezső Kosztolányi >>>

Hajstry i Kiczery Adam Robiński

„Hajstry Krajobraz bocznych dróg” to kolejna książka nie o zwiedzaniu, tylko o krajoznawstwie, o wędrówkach drogami mniej uczęszczanymi. Autor wybrał swoje własne ścieżki i opisuje co widział, kogo spotkał i co pomyślał. Uczy czytelników niekoniecznie patrzenia na krajobraz, ale czegoś więcej: odczytywania i interpretowania go.

Pieszo, kajakiem, na nartach odwiedził różne miejsca i stwierdził, że warto o nich napisać. Wydawałoby się, że o takim krajobrazie nizinnym mazowieckim to za wiele ciekawego nie da się napisać, a jednak Robińskiemu się to udało. Także w przypadku spływu Wisłą (przypomniał Vistuliadę Wojciecha Gierzyńskiego), Pustyni Błędowskiej (geograf Wacław Nałkowski nie ruszał się zza biurka), gór, Polesia Wołyńskiego czy Łuku Mużakowa. Są to opowieści nie tylko co tym, co widział, ale także o ludziach związanych z opisywanymi regionami, historia tych miejsc, własne wspomnienia.

„Kiczery Podróż przez Bieszczady” to kolejna książka Robińskiego, która zajmuje się nie utartymi turystycznymi szlakami, ale czymś poza nimi. Bieszczady – polski Dziki Zachód, polska Patagonia, do której zjeżdżali dziwacy, wyrzutki, utracjusze, kowboje i przestępcy. Tyle mit, a jak było i jest naprawdę? Czy ten mit jeszcze funkcjonuje, a może Bieszczady to już po prostu jeszcze jeden region turystyczny i góry, po których chodzi się w klapkach? Czy są jeszcze taki dzikie jak niegdyś?

Region i ludzie doświadczeni przez historię, z którego wysiedlano, a na miejscu wyrzuconych zamieszkiwali przesiedleńcy dobrowolni i przymusowi. Jest to pogranicze, z wieloma narodowościami i mnóstwem konfliktów, nieporozumień i wzajemnie sobie wyrządzonych krzywd.

Autor rozmawiał z ludźmi Bieszczad, zaglądał w archiwa i poprzez ludzkie losy opowiada też historię tego niezwykłego miejsca. Podobnie jak w poprzedniej książce, opisuje też własne wędrówki i poszukiwania swoich Bieszczad.

Polecam obie książki, choć oczywiście trzeba lubić tego typu literaturę. Albo kochać boczne drogi i Bieszczady.

Książki „Hajstry Krajobraz bocznych dróg” >>>

Książka „Kiczery Podróż przez Bieszczady”  >>>

Poniemieckie Karolina Kuszyk

Gdy mieszka się tak jak ja na, tak zwanych, Ziemiach Odzyskanych, to całe poniemieckie nie jest obce. Wzrastało się wśród różnych materialnych poniemieckich pamiątek, a także wśród ludzi, którzy posługiwali się językiem niemieckim w domu, na ulicy i w sklepie. Tak było jeszcze w latach osiemdziesiątych. Inaczej też patrzy się na historię tych ziem, których przecież w Polsce nie jest mało.

Karolina Kuszyk, pochodząca z polsko – niemiecko – ukraińskiej rodziny przygląda się historii tych ziem przez pryzmat tego, co można nazwać poniemieckim. Rozmawiała z ludźmi zamieszkującymi takie tereny, mieszkają w poniemieckich domach, korzystają z takich też przedmiotów, dzieł sztuki, czytała pamiętniki, odwiedzała archiwa, rozmawiała z historykami i regionalistami.

W książce przygląda się pierwszemu i drugiemu życiu tego, co pozostało po Niemcach. Zastanawia się, jaki był emocjonalny stosunek nowych właścicieli do przedmiotów czy budynków pozostałych po Niemcach. Jak tych przedmiotów używano, jak je gromadzono, kradziono, szabrowano. Jak zmieniał się stosunek do tego zjawiska na przestrzeni lat, aż po czasy współczesne.

To jest osobisty przewodnik po poniemieckim, w żadnym razie praca naukowa czy książka opisująca w pełni to zjawisko. Choć i tak porusza wiele kwestii związanych z poniemieckim majątkiem i wszystkim tym, co niematerialne, a też związane z Niemcami, którzy żyli na terenie 1/3 dzisiejszej Polski.

Przywołuje wspomnienia Polaków zajmujących niemieckie domy. Opisuje szaber i zniszczenia dokonane na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych. Dotyczyło to majątków, fabryk, cmentarzy, zwłok i nawet ludzkich prochów. I miało to miejsce nie tylko zaraz po wojnie. Na przykład cmentarze niemieckie były rozkradane jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Opisuje w odrębnych rozdziałach los budynków, mebli, różnych przedmiotów, pocztówek, dzieł sztuki, różnych dokumentów. Nawiązuje również do słynnych skarbów, które wciąż czekają na odkrycie, a być może nie istnieją. Ostatni rozdział to Liegnitz, czyli Legnica, w której autorka mieszkała i mogła obserwować nie tylko losy przedmiotów, ale także ludzi. „Poniemieckie” to książka również o nas, wzajemnych relacjach, krzywdach, pamięci, ojczyznach i przebaczeniu.  

Książka nie tylko dla osób mających jakąś styczność z poniemieckim albo mieszkających na poniemieckich terenach, ale także dla tych spoza nich, bo mają okazję dowiedzieć się więcej i więcej zrozumieć, zarówno o historii, jak i Niemcach i Polakach.

Książka “Poniemieckie” Karolina Kuszyk >>>

Via Carpatia Ziemowit Szczerek

Ziemowit Szczerek tym razem wyruszył poza granice Polski. Przede wszystkim na Węgry, ale czytając „Via Carpatia” miałem wrażenie, że w ogóle nie ruszył się z Polski. Węgry i Węgrzy oczywiście różnią się od Polski i Polaków pod wieloma względami, ale budowany tam system polityczny jest bardzo podobny do budowanego u nas. Albo odwrotnie.

Większość książki jest poświęcona właśnie Węgrom i Orbanowi. Węgrzy też mieli wielką, mitologiczną historię i też twierdzą, tak jak Polacy, że nadal są wielkim państwem i narodem.

Również są między wschodem i zachodem, a ostatecznie nie wiadomo, do którego regionu i jakiej mentalności przynależą.

Poczucie krzywdy (szczególnie po traktacie w Trianon w 1920 roku, zgodnie z którym zniknęły tak zwane Wielkie Węgry) my też znamy, wokół siebie widzą wrogów, my również. Niestety w razie wojny pewnie Węgrzy skorzystają z okazji, aby odebrać utracone tereny.

Z książki dowiadujemy się oczywiście o wiele więcej o tym kraju niż z artykułów w gazetach i na portalach internetowych. Autor stawia diagnozy problemów i zagrożeń w Europie Środkowo-Wschodniej, ale pomysłów rozwiązań jakoś nie zauważyłem.

Tytuł książki jest trochę mylący, ponieważ głównym tematem są Węgry, podróże są, ale spodziewałem się więcej po różnych krajach. No, ale w końcu Szczerek raczej nie chce być drugim Stasiukiem, więc to książka o historii, teraźniejszości i polityce przede wszystkim.

Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu David Wallace-Wells

Tytuł książki wyjaśnia prawie wszystko. David Wallace-Wells w „Ziemi nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu” opisuje nie tyle same zmiany, ale to, jak one wpłyną na człowieka i nasze życie w wymiarze globalnym.

Autor przedstawia wpływ globalnego ocieplenia na różne sfery życia: stan zdrowia, konflikty, polityka, produkcja żywności, popkultura, życie w miastach, zdrowie psychiczne. I niestety nie jest to wizja odległej przyszłości, to się już zaczęło.

Życie ludzi na Ziemi niestety się kończy. Zanim jednak to nastąpi, nie tylko spadnie jakość życia, ale ludzie będą niewyobrażalnie cierpieć. W tym ludzie, ich dzieci i być może wnuki, o ile zdążą się narodzić, ludzi, którzy mają to wszystko głęboko gdzieś. I właśnie tego nie potrafię zrozumieć: skazywania swoich potomków na cierpienia.

Oto co czeka ludzi:

– depresje i samobójstwa

– choroby psychiczne

– brak możliwości przebywania na zewnątrz

– choroby i zgony z powodu braku możliwości produkcji żywności i hodowli zwierząt

– głód

– wojny o żywność

– wojny o wodę

–  podnoszenie się poziomu mórz i oceanów, powodzie

– susze

 – setki milionów imigrantów

–  bieda

– brak słodkiej wody

– brak czystego powietrza,  powietrze nie do oddychania

– nowe choroby

– gwałtowne zjawiska pogodowe wichury huragany

– pożary traw, lasów, miast

– wymieranie zwierząt

– wymieranie roślin

– umierające oceany

– załamanie gospodarcze, ubóstwo, upadek państw

– konflikty klimatyczne

– zwiększony poziom agresji i przestępstw

– wymarcie gatunku ludzkiego

Takie książki powinny być przymusową lekturą dla polityków i ludzi kwestionujących zmiany klimatyczne i wszystkich, którzy nie dbają o środowisko. Tylko czy cokolwiek by to zmieniło?

Książka Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu David Wallace-Wells  >>>